Wpisy archiwalne w kategorii
Arab
| Dystans całkowity: | 2479.50 km (w terenie 268.90 km; 10.84%) |
| Czas w ruchu: | 01:31 |
| Średnia prędkość: | 14.57 km/h |
| Liczba aktywności: | 56 |
| Średnio na aktywność: | 44.28 km i 1h 31m |
| Więcej statystyk | |
Niedzielnie.....
Niedziela, 11 marca 2012 | dodano:11.03.2012Kategoria 50.00 - 99.99 km., Arab, po 3M, treningi
Może dzisiaj trochę delikatniejszego brzmienia....
Słońce od rana tak pięknie i bystro świeciło że nie mogłam usiedzieć w domu. O 8 już wychodziłam z domu! Zdziwiła mnie trochę siła wiatru - wieczorem jak sprawdzałam pogodę nie zapowiadali aż takiego dużego.
Gdzie mnie dzisiaj nie było..... zahaczyłam nawet o Nowy Port oraz wstąpiłam na chwilę na Stadion na trening 4SKATING TEAM'u - zachęcam do polubienia tej grupy, Dziewczyny naprawdę dają czadu!
Później kierunek Abrahama! Tam kilka razy podjazdy z trasy BikeToura.
Powrót do domu w dośc żwawym tempie!
Dzień zdecydowanie udany!
Pozdrower!!!
Słońce od rana tak pięknie i bystro świeciło że nie mogłam usiedzieć w domu. O 8 już wychodziłam z domu! Zdziwiła mnie trochę siła wiatru - wieczorem jak sprawdzałam pogodę nie zapowiadali aż takiego dużego.
Gdzie mnie dzisiaj nie było..... zahaczyłam nawet o Nowy Port oraz wstąpiłam na chwilę na Stadion na trening 4SKATING TEAM'u - zachęcam do polubienia tej grupy, Dziewczyny naprawdę dają czadu!
Później kierunek Abrahama! Tam kilka razy podjazdy z trasy BikeToura.
Powrót do domu w dośc żwawym tempie!
Dzień zdecydowanie udany!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 76.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Spokojnie.....
Sobota, 10 marca 2012 | dodano:10.03.2012Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M
Gitara i dobry wokal - zdecydowanie dobrze brzmi w sobotę wieczorem!!!
Po wczorajszym chciałam na spokojnie trochę rozruszać nogi - planowałam trochę dłużej pokręcić, ale deszcz mnie trochę wystraszył - zrobiłam małe kółko. W drodze powrotnej kupiłam świeże bułki i do domu na śniadanie!!!
Od razu inne ruchy na cały dzień miałam po takim porannym śmiganiu. Jedyne co mi dzisiaj doskwierało to tyłek... dam mu trochę czasu na dostosowanie się!
Pozdrower!!!
Po wczorajszym chciałam na spokojnie trochę rozruszać nogi - planowałam trochę dłużej pokręcić, ale deszcz mnie trochę wystraszył - zrobiłam małe kółko. W drodze powrotnej kupiłam świeże bułki i do domu na śniadanie!!!
Od razu inne ruchy na cały dzień miałam po takim porannym śmiganiu. Jedyne co mi dzisiaj doskwierało to tyłek... dam mu trochę czasu na dostosowanie się!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 12.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Trenign właściwy....
Piątek, 9 marca 2012 | dodano:09.03.2012Kategoria 50.00 - 99.99 km., Arab, po 3M, treningi, w towarzystwie
Ten utwór i melodię przewodnią chyba wszyscy kojarzą;)
Po pracy coś wszamałam i od razu na rower na trening. Tym razem w towarzystwie i to dość licznym - koleżanki i kolegów z teamu! Chwila rozmowy na miejscu zbiórki i kierunek Reja.... Trochę mnie to przeraziło, miejsce i narzucone tempo - ale tak łatwo nie odpuściłam. Trening polegał na pokonaniu 4 razy łagodnego podjazdu. Udało się - jeśli wezmę pod uwagę rozgrzewkę;D
Powrót w kameralnym gronie dość żwawym tempem bo zimno i głodno i ogólnie do domu daleko!
Czas wykorzystałam dobrze, nie oszczędzałam się! Oby więcej takich!
Pozdrower!!!
Po pracy coś wszamałam i od razu na rower na trening. Tym razem w towarzystwie i to dość licznym - koleżanki i kolegów z teamu! Chwila rozmowy na miejscu zbiórki i kierunek Reja.... Trochę mnie to przeraziło, miejsce i narzucone tempo - ale tak łatwo nie odpuściłam. Trening polegał na pokonaniu 4 razy łagodnego podjazdu. Udało się - jeśli wezmę pod uwagę rozgrzewkę;D
Powrót w kameralnym gronie dość żwawym tempem bo zimno i głodno i ogólnie do domu daleko!
Czas wykorzystałam dobrze, nie oszczędzałam się! Oby więcej takich!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 75.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Piękne słońce....;]
Środa, 7 marca 2012 | dodano:07.03.2012Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M
Taki utwór nigdy się nie znudzi.... idealny!!!
Po pracy szybko przebrałam się w ciuchy i na rower. Zepsuł mi się skuwacz, więc łańcuch w kieszeń i przed przejażdżką do rowerowego zrobić co trzeba i w trasę! Arab dostał piękny złoty łańcuch ConeX'a - prezentuje się dość elegancko!
Kierunek w stronę Myśliwskiej. Dzisiaj trzy razy, ale za to na twardym przełożeniu! Oj trochę się zmachałam, kierownicę to myślałam w pewnym momencie że pod gardło podciągnę;) Nogi pod koniec jak z waty;)
Później kierunek Matemblewo! Chwilę niestety tylko się pokręciłam i czas wracać! Czasu na więcej nie starczyło.
Pozdrower!!!
Po pracy szybko przebrałam się w ciuchy i na rower. Zepsuł mi się skuwacz, więc łańcuch w kieszeń i przed przejażdżką do rowerowego zrobić co trzeba i w trasę! Arab dostał piękny złoty łańcuch ConeX'a - prezentuje się dość elegancko!
Kierunek w stronę Myśliwskiej. Dzisiaj trzy razy, ale za to na twardym przełożeniu! Oj trochę się zmachałam, kierownicę to myślałam w pewnym momencie że pod gardło podciągnę;) Nogi pod koniec jak z waty;)
Później kierunek Matemblewo! Chwilę niestety tylko się pokręciłam i czas wracać! Czasu na więcej nie starczyło.
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 29.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Kolejne wyjście....;]
Poniedziałek, 27 lutego 2012 | dodano:28.02.2012Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M
Strasznie lubię gdy wokalista śpiewa właśnie w taki sposób....
Po wczorajszym nawet nie miałam zakwasów;) zdziwiło mnie to pozytywnie!
Słońce tak dziarsko świeciło, że nie miałam serca dzisiaj siadać na trenażer.... Po pracy szybko przebrałam się w ciuchy i na górki a raczej jedną konkretną, podjazd 10% - połączenie dwóch wczorajszych – nie dość, że stroma to ciągnęła się w ,,nieskończoność”!
Oj nogi dostawały dzisiaj w kość! W planach było zrobić podjazd 3 razy, udało się trochę więcej! Zadowolona byłam z dobrze wykorzystanego czasu i z tego, że nie jest ze mną aż tak źle – patrząc na te miesiące leniuchowania!
Pozdrower!!!
Po wczorajszym nawet nie miałam zakwasów;) zdziwiło mnie to pozytywnie!
Słońce tak dziarsko świeciło, że nie miałam serca dzisiaj siadać na trenażer.... Po pracy szybko przebrałam się w ciuchy i na górki a raczej jedną konkretną, podjazd 10% - połączenie dwóch wczorajszych – nie dość, że stroma to ciągnęła się w ,,nieskończoność”!
Oj nogi dostawały dzisiaj w kość! W planach było zrobić podjazd 3 razy, udało się trochę więcej! Zadowolona byłam z dobrze wykorzystanego czasu i z tego, że nie jest ze mną aż tak źle – patrząc na te miesiące leniuchowania!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 15.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
W końcu nie w miejscu....;)
Niedziela, 26 lutego 2012 | dodano:27.02.2012Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M, treningi
Dzisiaj zagra taka nuta;) z racji tego, że bardzo lubię architektów to dla nich dedykuję tą piosenkę!
Co tu będę dużo pisać! W końcu nie kręcenie w miejscu (żeby nie było, trenażer też ma sporo zalet o których nie zapominam;))
Może na początek nie zaszalałam, ale nie liczy się ilość a jakość, a ta akurat była konkretna! Dzisiaj skupiłam się na górkach, a że pod nosem mam dwie dość spore to trochę bliżej się z nimi zapoznałam. Jeden podjazd krótszy ale o bardzo stromym nachyleniu. Ten pokonałam 10 razy na różne sposoby. Drugi łagodniejszy ale o wiele dłuższy – taki w sam raz! Ten tylko 4 ;]
Pogoda akurat nie robiła mi różnicy – miałam dzisiaj taką chęć na rower, że nawet jakby rozszalała się śnieżyca to i tak poszłabym pokręcić! Padło na Araba. Szosa uwięziona na trenażerze, Ostre miało dwa flaki od stania, a pompkę gdzieś posiałam. Za to góral w pełnej gotowości prężył się pod oknem. Wyjście zdecydowanie udane! Teraz kolejne już z górki, a może częściej pod, zobaczymy....;]
Pozdrower!!!
Co tu będę dużo pisać! W końcu nie kręcenie w miejscu (żeby nie było, trenażer też ma sporo zalet o których nie zapominam;))
Może na początek nie zaszalałam, ale nie liczy się ilość a jakość, a ta akurat była konkretna! Dzisiaj skupiłam się na górkach, a że pod nosem mam dwie dość spore to trochę bliżej się z nimi zapoznałam. Jeden podjazd krótszy ale o bardzo stromym nachyleniu. Ten pokonałam 10 razy na różne sposoby. Drugi łagodniejszy ale o wiele dłuższy – taki w sam raz! Ten tylko 4 ;]
Pogoda akurat nie robiła mi różnicy – miałam dzisiaj taką chęć na rower, że nawet jakby rozszalała się śnieżyca to i tak poszłabym pokręcić! Padło na Araba. Szosa uwięziona na trenażerze, Ostre miało dwa flaki od stania, a pompkę gdzieś posiałam. Za to góral w pełnej gotowości prężył się pod oknem. Wyjście zdecydowanie udane! Teraz kolejne już z górki, a może częściej pod, zobaczymy....;]
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 23.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Grudzień w końcu czas zacząć.....
Niedziela, 11 grudnia 2011 | dodano:13.12.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M, w towarzystwie
Może za pierwszym razem nie spodobała mi się, jednak po kolejnych – mistrzostwo!
Pogoda raczej rozpieszcza! Po dwóch miesiącach totalnego obijania się – dawno nie pamiętam takiej przerwy u mnie.... co miało na to wpływ – nie jest ważne! Czas wrócić do ,,formy” – bylejakiej bo bylejakiej ale formy;)
Dzisiaj przewietrzyłam Araba! Szosa nie może się doprosić klocków hamulcowych – w końcu je kupię, chyba! Przejażdżka w towarzystwie! Przynajmniej miałam komu na kole siedzieć! I bez tego wiedziałam, że dawna moc w nogach dawno minęła i aby wrócić do tego co reprezentowałam, sporo pracy przede mną! Starałam się nie odstawać od grupy za bardzo – z różnym skutkiem;) Wiatr czasami dokuczał, chowałam wtedy jednak się jeszcze bardziej za tych co mieli siły ciągnąć grupę;)
Powrót do domu dość żwawym tempem!
Pozdrower!!!
Pogoda raczej rozpieszcza! Po dwóch miesiącach totalnego obijania się – dawno nie pamiętam takiej przerwy u mnie.... co miało na to wpływ – nie jest ważne! Czas wrócić do ,,formy” – bylejakiej bo bylejakiej ale formy;)
Dzisiaj przewietrzyłam Araba! Szosa nie może się doprosić klocków hamulcowych – w końcu je kupię, chyba! Przejażdżka w towarzystwie! Przynajmniej miałam komu na kole siedzieć! I bez tego wiedziałam, że dawna moc w nogach dawno minęła i aby wrócić do tego co reprezentowałam, sporo pracy przede mną! Starałam się nie odstawać od grupy za bardzo – z różnym skutkiem;) Wiatr czasami dokuczał, chowałam wtedy jednak się jeszcze bardziej za tych co mieli siły ciągnąć grupę;)
Powrót do domu dość żwawym tempem!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 49.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Hardcorowy x - duathlon
Sobota, 15 października 2011 | dodano:04.11.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M, W szponach Kugu, maratony, treningi
Godne uwagi i lepszego poznania....
&feature=related
Wydawało mi się to takie proste – bieg, rower i później bieg. Phhhi co tu może być trudnego. Ojj w jakim ja dużym błędzie byłam. Na dzień dobry niepełne 4 km biegu. Górki, które były do pokonania przyprawiają mnie o zadyszkę jak wchodzę na nie – a co dopiero gdy mam pod nie podbiec. Ogólnie płuca zostawiłam pod koniec pierwszego okrążenia – drugie to była droga przez mękę.... Ostatnia się doturlałam do miejsca zmian. W końcu rower. Ale i tutaj nie dało rady odpocząć. Górek pod dostatkiem. Ale jednak czułam się o wiele lepiej. Na jednym ze zjazdów zrobiło mi się gorąco – już oczami wyobraźni widziałam jak zdrapują mnie z drzewa. Na szczęście jakimś cudem utrzymałam równowagę i zjechałam na kołach na sam dół. Przy kolejnych okrążeniach w tym miejscu spinałam się dwa razy mocniej i uważałam aby nie popełnić jakiegoś głupiego błędu.
Na dobicie zmiana obuwia, zrzucenie kasku i jeszcze jedno okrążenie biegu. Ale udało się. Zdążyłam przed limitem czasu, zmęczona ale szczęśliwa przebiegłam linię mety. Czasy pożal się boże – ale nie to było dla mnie najważniejsze. Fakt, że się udało;D Medale podobno przesłane zostaną pocztą – ale mimo, że już trzy tygodnie minęło a ciągle nic nie dostałam ;(
Przez rok zdążę zapomnieć, że połączenie biegu i roweru to nie jest nic fajnego i znając życie wystartuję ponownie;)
Pozdrawiam wszystkich znajomych, których przy okazji spotkałam i dziękuję za kibicowanie!
&feature=related
Wydawało mi się to takie proste – bieg, rower i później bieg. Phhhi co tu może być trudnego. Ojj w jakim ja dużym błędzie byłam. Na dzień dobry niepełne 4 km biegu. Górki, które były do pokonania przyprawiają mnie o zadyszkę jak wchodzę na nie – a co dopiero gdy mam pod nie podbiec. Ogólnie płuca zostawiłam pod koniec pierwszego okrążenia – drugie to była droga przez mękę.... Ostatnia się doturlałam do miejsca zmian. W końcu rower. Ale i tutaj nie dało rady odpocząć. Górek pod dostatkiem. Ale jednak czułam się o wiele lepiej. Na jednym ze zjazdów zrobiło mi się gorąco – już oczami wyobraźni widziałam jak zdrapują mnie z drzewa. Na szczęście jakimś cudem utrzymałam równowagę i zjechałam na kołach na sam dół. Przy kolejnych okrążeniach w tym miejscu spinałam się dwa razy mocniej i uważałam aby nie popełnić jakiegoś głupiego błędu.
Na dobicie zmiana obuwia, zrzucenie kasku i jeszcze jedno okrążenie biegu. Ale udało się. Zdążyłam przed limitem czasu, zmęczona ale szczęśliwa przebiegłam linię mety. Czasy pożal się boże – ale nie to było dla mnie najważniejsze. Fakt, że się udało;D Medale podobno przesłane zostaną pocztą – ale mimo, że już trzy tygodnie minęło a ciągle nic nie dostałam ;(
Przez rok zdążę zapomnieć, że połączenie biegu i roweru to nie jest nic fajnego i znając życie wystartuję ponownie;)
Pozdrawiam wszystkich znajomych, których przy okazji spotkałam i dziękuję za kibicowanie!
Dane wycieczki:
| Km: | 18.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Pracowo.....
Piątek, 7 października 2011 | dodano:04.11.2011Kategoria Arab, po 3M, praca - sama przyjemność
Kate tym razem sponsoruje ten dzień....
Bez szaleństw – spokojnie jak na porządnego obywatela przystało – rano do pracy po robocie grzecznie do domu hihi;) A tak poważnie to po pracy na spacer porobić trochę zdjęć w plenerze! Ale nie ma efektów – tym razem bawiłam się analogiem!
Pozdrower!!!
Bez szaleństw – spokojnie jak na porządnego obywatela przystało – rano do pracy po robocie grzecznie do domu hihi;) A tak poważnie to po pracy na spacer porobić trochę zdjęć w plenerze! Ale nie ma efektów – tym razem bawiłam się analogiem!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 59.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Maraton w Gdyni
Niedziela, 2 października 2011 | dodano:04.11.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M, w towarzystwie, maratony
Przyznam się, że za pierwszym odsłuchaniem nie przemówił do mnie ten utwór... przy kolejnych razach spojrzałam na niego inaczej
&feature=related
Od rana słońce zaglądało przez okna. Pogoda na wyścig wyśmienita. Dojazd do miasteczka w towarzystwie kolegów z teamu. Odebrałam numer i chip. Chwila na ogarnięcie się przed wyścigiem, rozgrzewka i czas zbierać się na linie startu. Trochę przespałam czas ustawiania się i miejsce gdzieś w szarym końcu.
W końcu sygnał do startu. Pierwsze kilkaset metrów w dość dużym ścisku, ale nie trwało to długo. Plan miałam na duży dystans – 60 km. Ale nie sprzyjało mi szczęście. Pod koniec drugiego okrążenia patyk, który wkręcił mi się w tylną przerzutkę dość mocno ją zmasakrował i przerwał moją jazdę. Nie było mowy o przejechaniu kolejnych 12 km. Zjechałam z trasy – dobrze, że chociaż dostałam medal pamiątkowy.
Pozostało mi kibicowanie i czekanie na towarzyszy! Pewien niedosyt czułam. Miałam dobre miejsce – którego broniłabym do samego końca. Ale nie było mi dane. Śmiałam się w duchu, że przyszły sezon opierać się będzie na poprawianiu wyników z tych wszystkich zawodów gdzie coś mi poszło nie tak! Ehhh......
Pozdrower!!!
&feature=related
Od rana słońce zaglądało przez okna. Pogoda na wyścig wyśmienita. Dojazd do miasteczka w towarzystwie kolegów z teamu. Odebrałam numer i chip. Chwila na ogarnięcie się przed wyścigiem, rozgrzewka i czas zbierać się na linie startu. Trochę przespałam czas ustawiania się i miejsce gdzieś w szarym końcu.
W końcu sygnał do startu. Pierwsze kilkaset metrów w dość dużym ścisku, ale nie trwało to długo. Plan miałam na duży dystans – 60 km. Ale nie sprzyjało mi szczęście. Pod koniec drugiego okrążenia patyk, który wkręcił mi się w tylną przerzutkę dość mocno ją zmasakrował i przerwał moją jazdę. Nie było mowy o przejechaniu kolejnych 12 km. Zjechałam z trasy – dobrze, że chociaż dostałam medal pamiątkowy.
Pozostało mi kibicowanie i czekanie na towarzyszy! Pewien niedosyt czułam. Miałam dobre miejsce – którego broniłabym do samego końca. Ale nie było mi dane. Śmiałam się w duchu, że przyszły sezon opierać się będzie na poprawianiu wyników z tych wszystkich zawodów gdzie coś mi poszło nie tak! Ehhh......
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 25.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||

