Wpisy archiwalne w kategorii
w towarzystwie
| Dystans całkowity: | 6429.02 km (w terenie 198.90 km; 3.09%) |
| Czas w ruchu: | 26:29 |
| Średnia prędkość: | 23.23 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 50.49 km/h |
| Liczba aktywności: | 120 |
| Średnio na aktywność: | 53.58 km i 4h 24m |
| Więcej statystyk | |
Nie licho....
Poniedziałek, 2 maja 2011 | dodano:10.05.2011Kategoria 100.00 - 149.99 km, Kanarek, treningi, w towarzystwie
Może tym razem jakiś nowszy utwór....
Trasa opracowana na prędkości, czasu nie było za wiele a szkoda go zmarnować. Podstawowe założenie - długi dystans i z dość dobrą średnią.
Pogoda nie rozpieszczała, cały czas chłodno i nawet średnia prędkość powyżej 30 nie rozgrzewała zbytnio.
Cel - Michałów gdzie mieści się jedna z bardziej znanych stadnin koni arabskich. Kilka sztuk nawet udało się zobaczyć.
Powrót w totalnej zimnicy brr.....

Chciałabym jeszcze wrócić w Góry Świętokrzyskie - z większą formą, aby w stu procentach wykorzystać potencjał tego miejsca.
Pozdrower!
Trasa opracowana na prędkości, czasu nie było za wiele a szkoda go zmarnować. Podstawowe założenie - długi dystans i z dość dobrą średnią.
Pogoda nie rozpieszczała, cały czas chłodno i nawet średnia prędkość powyżej 30 nie rozgrzewała zbytnio.
Cel - Michałów gdzie mieści się jedna z bardziej znanych stadnin koni arabskich. Kilka sztuk nawet udało się zobaczyć.
Powrót w totalnej zimnicy brr.....

Głodno, chłodno i do domu daleko© M.
Chciałabym jeszcze wrócić w Góry Świętokrzyskie - z większą formą, aby w stu procentach wykorzystać potencjał tego miejsca.
Pozdrower!
Dane wycieczki:
| Km: | 133.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kanarek - Sprzedany | ||
Górskie szosowanie....
Piątek, 29 kwietnia 2011 | dodano:07.05.2011Kategoria 100.00 - 149.99 km, Kanarek, treningi, w towarzystwie
Rammstain rządzi!
Tym razem szosa.... Pogoda kolejny dzień dopisuje! Po wczorajszym dniu trochę potłuczona i zmęczona, na początku brak pary w nogach - ciężko się kręci... po 30 km nogi powoli się rozgrzewają i można jechać już w miarę przyzwoitym tempem! Podjazdów sporo - na niektórych mam ochotę zsiąść i prowadzić rower, ale tak łatwo się nie poddaję - trening to trening!
W drodze powrotnej jakiś deszcz chce nas zmoczyć, na szczęście burza przechodzi bokiem - jednak temperatura spada nieprzyjemnie nisko.

Pozdrower!!!
Tym razem szosa.... Pogoda kolejny dzień dopisuje! Po wczorajszym dniu trochę potłuczona i zmęczona, na początku brak pary w nogach - ciężko się kręci... po 30 km nogi powoli się rozgrzewają i można jechać już w miarę przyzwoitym tempem! Podjazdów sporo - na niektórych mam ochotę zsiąść i prowadzić rower, ale tak łatwo się nie poddaję - trening to trening!
W drodze powrotnej jakiś deszcz chce nas zmoczyć, na szczęście burza przechodzi bokiem - jednak temperatura spada nieprzyjemnie nisko.

Szosa - to co Kuguary lubią najbardziej;D© M.
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 105.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Górski teren....
Czwartek, 28 kwietnia 2011 | dodano:07.05.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, treningi, w towarzystwie
Tym razem przygrywki pirackie....
Czy ja nie mówiłam, że lubię szosę..... i po tym dniu przekonałam się o tym w 100% ale wszystko od początku. Z rana pakuję się na Araba i ruszamy w teren. Wiedziałam, że nie będzie łatwo - ale nie sądziłam, że będzie tak koszmarnie ciężko. Podjazdy, kamienie, błoto..... hmmm jak na początki z mtb to był to dla mnie cholernie ciężki trening - szkoła przetrwania;/ Ponabijałam sobie trochę siniaków - trud rekompensowały wspaniałe widoki. Kilometrów nie było wiele, ale dostałam w kość jak nigdy.... wieczorem padłam ze zmęczenia ale szczęśliwa!

Pozdrower!!!
Czy ja nie mówiłam, że lubię szosę..... i po tym dniu przekonałam się o tym w 100% ale wszystko od początku. Z rana pakuję się na Araba i ruszamy w teren. Wiedziałam, że nie będzie łatwo - ale nie sądziłam, że będzie tak koszmarnie ciężko. Podjazdy, kamienie, błoto..... hmmm jak na początki z mtb to był to dla mnie cholernie ciężki trening - szkoła przetrwania;/ Ponabijałam sobie trochę siniaków - trud rekompensowały wspaniałe widoki. Kilometrów nie było wiele, ale dostałam w kość jak nigdy.... wieczorem padłam ze zmęczenia ale szczęśliwa!

Może jakoś zjadę....© M.
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 34.00 | Km teren: | 34.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Na planach się skończyło....
Środa, 27 kwietnia 2011 | dodano:07.05.2011Kategoria 50.00 - 99.99 km., Kanarek, w towarzystwie, treningi
Zawsze intrygował mnie ten teledysk, a i wokal Christiny niczego sobie....
Pierwszy dzień rowerowego urlopu... traska zrobiona późnym popołudniem. Plan - lekki rozruch i rozpoznanie okolicznych terenów Niestety skończyło się tylko na planach - rezultat - trening ,,właściwy" - górki konkret, widoki wspaniałe, potencjał okolica ma jak najbardziej! Droga powrtona z lekkimi przebojami - przebijanie się przez plac budowy drogi w celu ominięcia 20 km objazdu - godzina 21 nie zachęcała do nabijania dodatkowych kilometrów. Kładłam się spać z przeświadczeniem dobrze wykorzystanego czasu.

Pozdrower!!!
Pierwszy dzień rowerowego urlopu... traska zrobiona późnym popołudniem. Plan - lekki rozruch i rozpoznanie okolicznych terenów Niestety skończyło się tylko na planach - rezultat - trening ,,właściwy" - górki konkret, widoki wspaniałe, potencjał okolica ma jak najbardziej! Droga powrtona z lekkimi przebojami - przebijanie się przez plac budowy drogi w celu ominięcia 20 km objazdu - godzina 21 nie zachęcała do nabijania dodatkowych kilometrów. Kładłam się spać z przeświadczeniem dobrze wykorzystanego czasu.

A gdzie asfalty....© M.
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 66.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kanarek - Sprzedany | ||
BT Gdańsk XC
Sobota, 16 kwietnia 2011 | dodano:17.04.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M, w towarzystwie, XC
Nowo odkryty - co utwór to lepszy....
&feature=related
Co tu dużo pisać.... pojechałam sobie na start na Abrahama - zapisałam się i czekałam na godzinę zero! Pierwsze moje zawody MTB i to do tego XC a nie maraton... ,,Jak spaść to z wysokiego konia;)"
Siostra przyszła mi pokibicować i podtrzymać na duchu, przy okazji popstrykała parę fotek, efekt:



Start chwila po 12, zawodniczek trochę na starcie się zebrało... Asia zagaduje mnie, abym nie uciekła:) Pierwsza górka do pokonania, udało się nawet nie zejść z roweru... jednak to co stało się chwilę później było dla mnie szokiem... dwie dziewczyny miały kraksę zjeżdżając z pierwszej górki... nie wiem ile stałam i patrzyłam na to co się działo. Ktoś krzyknął, żeby dzwonić po karetkę - miałam komórkę, więc zrobiłam z niej użytek - Pan dyspozytor jednak nie za bardzo chciał współpracować, z resztą ktoś ze zgłoszeniem mnie uprzedził... Dziewczynami zajęli się dwaj mężczyźni. Powoli zjechałam na dół... przyznam się, że w tym momencie odechciało mi się jechać dalej, nie wiem ile straciłam na tą całą akcję, ale wybiła mnie z rytmu totalnie, później było tylko gorzej. Kolejny podjazd - trzy gleby (tak, tak - normę wywrotek w spd wyrobiłam na wyścigu za wszystkie czasy) wpięcie się na miękkim przełożeniu, gdy jest jeszcze do tego pod górkę - to wcale nie jest łatwe. Dorobiłam się dziary na łydce od przedniej zębatki.... Gdy w końcu wpięłam się w te głupie pedały i zaczęłam jechać - byle jak ale do przodu - powiedziałam sobie, że ukończę ten wyścig, nie ma - nie poddam się! Będę ostatnia (z resztą tak się stało) ale ukończę go....
Zjazdy trochę ostrożnie... Udało się dojechać do mety z trochę mieszanymi uczuciami...
Wnioski po wszystkim: jeszcze sporo pracy przede mną..... oj słabo ze mną, słabo...
Kto wie, może kolejny start już w maju;)
Po południu jeszcze trochę szwendania po Gdańsku w przemiłym towarzystwie Kasieńki!
Pozdrower!!!
&feature=related
Co tu dużo pisać.... pojechałam sobie na start na Abrahama - zapisałam się i czekałam na godzinę zero! Pierwsze moje zawody MTB i to do tego XC a nie maraton... ,,Jak spaść to z wysokiego konia;)"
Siostra przyszła mi pokibicować i podtrzymać na duchu, przy okazji popstrykała parę fotek, efekt:

Może jeszcze ucieknę i nikt nie zauważy...;)© R.M.

Pogaduchy przed startem© R.M.

Pierwsza pętla za mną...© R.M.
Start chwila po 12, zawodniczek trochę na starcie się zebrało... Asia zagaduje mnie, abym nie uciekła:) Pierwsza górka do pokonania, udało się nawet nie zejść z roweru... jednak to co stało się chwilę później było dla mnie szokiem... dwie dziewczyny miały kraksę zjeżdżając z pierwszej górki... nie wiem ile stałam i patrzyłam na to co się działo. Ktoś krzyknął, żeby dzwonić po karetkę - miałam komórkę, więc zrobiłam z niej użytek - Pan dyspozytor jednak nie za bardzo chciał współpracować, z resztą ktoś ze zgłoszeniem mnie uprzedził... Dziewczynami zajęli się dwaj mężczyźni. Powoli zjechałam na dół... przyznam się, że w tym momencie odechciało mi się jechać dalej, nie wiem ile straciłam na tą całą akcję, ale wybiła mnie z rytmu totalnie, później było tylko gorzej. Kolejny podjazd - trzy gleby (tak, tak - normę wywrotek w spd wyrobiłam na wyścigu za wszystkie czasy) wpięcie się na miękkim przełożeniu, gdy jest jeszcze do tego pod górkę - to wcale nie jest łatwe. Dorobiłam się dziary na łydce od przedniej zębatki.... Gdy w końcu wpięłam się w te głupie pedały i zaczęłam jechać - byle jak ale do przodu - powiedziałam sobie, że ukończę ten wyścig, nie ma - nie poddam się! Będę ostatnia (z resztą tak się stało) ale ukończę go....
Zjazdy trochę ostrożnie... Udało się dojechać do mety z trochę mieszanymi uczuciami...
Wnioski po wszystkim: jeszcze sporo pracy przede mną..... oj słabo ze mną, słabo...
Kto wie, może kolejny start już w maju;)
Po południu jeszcze trochę szwendania po Gdańsku w przemiłym towarzystwie Kasieńki!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 45.00 | Km teren: | 14.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Zderzenie z rzeczywistością
Wtorek, 12 kwietnia 2011 | dodano:13.04.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Arab, po 3M, praca - sama przyjemność, treningi, w towarzystwie
Skoro po polsku wczoraj, to może tym razem Raz Dwa Trzy...
Pochmurna pogoda nie napawa optymizmem, chcę słońce..... i trochę wyższe temperatury;) w długich spodniach nawet zimno... Na Grunwaldzkiej mijanka z Marchosem;)
Na Arabie do pracy jechało się zadowalająco dobrze;) może z takim wyjątkiem, że mam za mocno sprężyny w pedałach ustawione i bloki strasznie ciężko się wypinają, po południu trzeba będzie to wyeliminować.
Na 16 pędzę do Wrzeszcza. Po drodze niespodziewane spotkanie z koleżanką z teamu, dalej jedziemy już razem na Abrahama. O 17 rozpoczęcie treningu przed sobotnim BT. Nie powiem, mam pietra przed tymi górkami, które piętrzyły się już na samym początku lasu. Ogólnie grupka chętnych na objazd trasy dość liczna. Obstawiam tyły, co nie wyszło mi na dobre – wlekę się pod górkę, wlekę się z górki – z obawy żeby nie wylądować na drzewie..... hmmm koniec końców – grupa mi gdzieś ginie w lesie, robię samotnie nie długą traskę i wracam do domu, zrezygnowana i załamana brakiem wszystkiego, kondycji i umiejętności. W czwartek tam wrócę – podejście drugie.... nie dam się tak łatwo;)
Pozdrower!!!
Pochmurna pogoda nie napawa optymizmem, chcę słońce..... i trochę wyższe temperatury;) w długich spodniach nawet zimno... Na Grunwaldzkiej mijanka z Marchosem;)
Na Arabie do pracy jechało się zadowalająco dobrze;) może z takim wyjątkiem, że mam za mocno sprężyny w pedałach ustawione i bloki strasznie ciężko się wypinają, po południu trzeba będzie to wyeliminować.
Na 16 pędzę do Wrzeszcza. Po drodze niespodziewane spotkanie z koleżanką z teamu, dalej jedziemy już razem na Abrahama. O 17 rozpoczęcie treningu przed sobotnim BT. Nie powiem, mam pietra przed tymi górkami, które piętrzyły się już na samym początku lasu. Ogólnie grupka chętnych na objazd trasy dość liczna. Obstawiam tyły, co nie wyszło mi na dobre – wlekę się pod górkę, wlekę się z górki – z obawy żeby nie wylądować na drzewie..... hmmm koniec końców – grupa mi gdzieś ginie w lesie, robię samotnie nie długą traskę i wracam do domu, zrezygnowana i załamana brakiem wszystkiego, kondycji i umiejętności. W czwartek tam wrócę – podejście drugie.... nie dam się tak łatwo;)
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 40.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Arab | ||
Spobotnie kaszubskie górki...;]
Sobota, 9 kwietnia 2011 | dodano:09.04.2011Kategoria 50.00 - 99.99 km., Kanarek, po 3M, treningi, w towarzystwie
Trochę gitarowego brzmienia....
Trzeba było odespać zaległości z tygodnia, więc byczenie się w łóżku aż do 8...;) O 10 pędzę na miejsce spotkania i w drogę przegonić cieniasa (czyli mnie) po kaszubskich górkach.... efekt został osiągnięty! Pomógł oczywiście wiatr, który bardzo na trasie dokuczał. W połączeniu z porywami od ciężarówek, które mijały nas w dość bliskiej odległości, czasami miałam pietra i to nie małego.... Skutecznie dzisiaj zaniżałam tempo na trasie, nie obeszło się też bez marudzenia gdy kryzys dopadł. Powrót od Luzina już w pojedynkę.
Pozdrower!!!
Trzeba było odespać zaległości z tygodnia, więc byczenie się w łóżku aż do 8...;) O 10 pędzę na miejsce spotkania i w drogę przegonić cieniasa (czyli mnie) po kaszubskich górkach.... efekt został osiągnięty! Pomógł oczywiście wiatr, który bardzo na trasie dokuczał. W połączeniu z porywami od ciężarówek, które mijały nas w dość bliskiej odległości, czasami miałam pietra i to nie małego.... Skutecznie dzisiaj zaniżałam tempo na trasie, nie obeszło się też bez marudzenia gdy kryzys dopadł. Powrót od Luzina już w pojedynkę.
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 90.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kanarek - Sprzedany | ||
Niedzielna szosa.....
Niedziela, 20 marca 2011 | dodano:20.03.2011Kategoria 50.00 - 99.99 km., po 3M, W szponach Kugu, w towarzystwie
Gitary i przestrzeń.... czego więcej chcieć!
Pogoda z od rana zachęcała do wyjścia - plan na dzisiejsze kręcenie w głowie był już od dobrych dwóch dni. Założyłam jedną warstwę więcej - wczoraj trochę za bardzo mnie przewiało. Tym razem na spacer wyprowadziłam Kugu... niestety dorobił się jakiegoś luzu na korbie, w poniedziałek muszę odstawić go do serwisu coby nie zrobiło się z tego coś brzydkiego.
Przebicie się przez Gdańsk Główny i siódemką w stronę Mikoszewa.... cały czas ostro wiało. Obrany cel, czyli Mierzeja Wiślana nie został osiągnięty - ale to się kiedyś odbije z nawiązką..... W drodze powrotnej załamanie pogody, brak słońca i temperatura spadła o dobre 4 stopnie, jeszcze mocniejszy wiatr, nie powiem miałam kryzys i nie chciało mi się dalej jechać w takiej pogodzie - ale jakoś do domu trzeba było dotrzeć, nie było innego wyjścia;)
Od kilku dni w przybył mi w mieszkaniu nowy rumak, padło na Krossa Level A6 model z 2009 pod vałki. Czekają go jeszcze małe modernizacje - zmiana amora i kupno pedałów i będzie można śmigać w terenie.... zdjęcie wrzucę wkrótce.... jest naprawdę piękny i nie mogę doczekać się pierwszej jazdy!
Pozdrower!!!
Pogoda z od rana zachęcała do wyjścia - plan na dzisiejsze kręcenie w głowie był już od dobrych dwóch dni. Założyłam jedną warstwę więcej - wczoraj trochę za bardzo mnie przewiało. Tym razem na spacer wyprowadziłam Kugu... niestety dorobił się jakiegoś luzu na korbie, w poniedziałek muszę odstawić go do serwisu coby nie zrobiło się z tego coś brzydkiego.
Przebicie się przez Gdańsk Główny i siódemką w stronę Mikoszewa.... cały czas ostro wiało. Obrany cel, czyli Mierzeja Wiślana nie został osiągnięty - ale to się kiedyś odbije z nawiązką..... W drodze powrotnej załamanie pogody, brak słońca i temperatura spadła o dobre 4 stopnie, jeszcze mocniejszy wiatr, nie powiem miałam kryzys i nie chciało mi się dalej jechać w takiej pogodzie - ale jakoś do domu trzeba było dotrzeć, nie było innego wyjścia;)
Od kilku dni w przybył mi w mieszkaniu nowy rumak, padło na Krossa Level A6 model z 2009 pod vałki. Czekają go jeszcze małe modernizacje - zmiana amora i kupno pedałów i będzie można śmigać w terenie.... zdjęcie wrzucę wkrótce.... jest naprawdę piękny i nie mogę doczekać się pierwszej jazdy!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 79.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
W końcu w siodle......
Sobota, 19 marca 2011 | dodano:19.03.2011Kategoria 0.00 - 49.99 km, Kanarek, po 3M, w towarzystwie
Nie będzie spokojnie.....
W końcu.... z rana pogoda nie zachęcała do wyjścia, jednak i tak decyzja zapadła, że nieważne jak będzie - muszę pójść pokręcić.
Na spacer wyprowadziłam Kanarka - odwdzięczył się niezawodnością na trasie;) Wyszłam w samo południe - słońce postanowiło jednak przygrzać. Standardowo ścieżką wzdłuż morza - miłe zaskoczenie - posprzątali ją po zimie ze wszystkich gałęzi i liści. Sporo ludzi już roweruje. Pokręciłam się trochę i wróciłam z bananem na twarzy do domu!
Nogi świeże wypoczęte, kręciło się rewelacyjnie - tego było mi trzeba!
Pozdrower!!!
W końcu.... z rana pogoda nie zachęcała do wyjścia, jednak i tak decyzja zapadła, że nieważne jak będzie - muszę pójść pokręcić.
Na spacer wyprowadziłam Kanarka - odwdzięczył się niezawodnością na trasie;) Wyszłam w samo południe - słońce postanowiło jednak przygrzać. Standardowo ścieżką wzdłuż morza - miłe zaskoczenie - posprzątali ją po zimie ze wszystkich gałęzi i liści. Sporo ludzi już roweruje. Pokręciłam się trochę i wróciłam z bananem na twarzy do domu!
Nogi świeże wypoczęte, kręciło się rewelacyjnie - tego było mi trzeba!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kanarek - Sprzedany | ||
Sprawdzian.....
Niedziela, 6 lutego 2011 | dodano:06.02.2011Kategoria 100.00 - 149.99 km, Kanarek, po 3M, w towarzystwie
,,Weekendowe" klimaty.... trochę ostrzej;D
Wszyscy mają sesje, egzaminy - postanowiłam sobie też coś takiego zafundować tylko na innej płaszczyźnie;) Sprawdzić na co mnie stać. Kierunek Puck (z kilkoma odbiciami na trasie - Rewa i Dębogórze;) Pierwszy założenie aby dojechać aż do Helu, jednak przy wietrze, który dzisiaj nie odpuszczał ani na chwilę, nie dałabym rady;)
Wyjazd o 7, szybka przeprawa przez 3m, o takiej godzinie miasto świeciło pustkami. Wiatr, czasami naprawdę dawał w kość, w szczególności na podjazdach, gdzie czasami zamulałam i to strasznie..... wiem, nad czym muszę popracować. Cala wycieczka dała mi obraz mojej ,,kondycji" a raczej jej braku i tego na co muszę zwrócić uwagę;)
Drogi w 95% procentach suche, od 10 słońce bystro świeciło - jazda od razu przyjemniejsza.

Buty na trasie spisały się świetnie, szczególnie na podjazdach, zdecydowana różnica;)Miałam dwie sytuacje gdzie już prawie leżałam, jednak zawsze w ostatniej chwili przypominałam sobie, żeby wypiąć nogę - ufff.;) Kiedyś się nie uda;)
Pozdrower!!!
Wszyscy mają sesje, egzaminy - postanowiłam sobie też coś takiego zafundować tylko na innej płaszczyźnie;) Sprawdzić na co mnie stać. Kierunek Puck (z kilkoma odbiciami na trasie - Rewa i Dębogórze;) Pierwszy założenie aby dojechać aż do Helu, jednak przy wietrze, który dzisiaj nie odpuszczał ani na chwilę, nie dałabym rady;)
Wyjazd o 7, szybka przeprawa przez 3m, o takiej godzinie miasto świeciło pustkami. Wiatr, czasami naprawdę dawał w kość, w szczególności na podjazdach, gdzie czasami zamulałam i to strasznie..... wiem, nad czym muszę popracować. Cala wycieczka dała mi obraz mojej ,,kondycji" a raczej jej braku i tego na co muszę zwrócić uwagę;)
Drogi w 95% procentach suche, od 10 słońce bystro świeciło - jazda od razu przyjemniejsza.

Na trasie© Kuguar
Buty na trasie spisały się świetnie, szczególnie na podjazdach, zdecydowana różnica;)Miałam dwie sytuacje gdzie już prawie leżałam, jednak zawsze w ostatniej chwili przypominałam sobie, żeby wypiąć nogę - ufff.;) Kiedyś się nie uda;)
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 116.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:20 | km/h: | 21.75 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kanarek - Sprzedany | ||

