tekst alternatywny
kuguar LOGO

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kuguar.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Feniks.............:D

Wtorek, 5 stycznia 2010 | dodano:05.01.2010Kategoria W szponach Kugu, majstrowanie
Oj jak było mi się dzisiaj trudno zdecydować jaki motyw muzyczny wrzucić... czy te gitarki nie są rewelacyjne, głośniki trochę radzę podkręcić...:)


Po pracy poleciałam odebrać kliszę z wywołania, w 90% jestem z niej zadowolona. Zawsze zostaje ta niepewność czy wszystko się udało:) Nie mówię, że cyfrówki są złe, ale jednak klisza ma swój klimat:) A to jedno ze zdjęć: moi rodzice, którzy tak dzielnie znoszą różne zwariowane pomysły swojej córki. I pewnie jeszcze nie jedno wymyślę....
Najwspanialsi rodzice na świecie...:) © kuguar

Najbardziej tata mnie ,,zastrzelił" smsem który dostałam wieczorem 31 grudnia: [...]Fantastyczny pomysł na Sylwestra! Dziadek jeździł rowerem, później ja - a sztafeta musi jechać dalej!!! Do Siego![...]
Rowerowa tradycja w rodzinie nie zaginie.

Gdy zjadłam obiad, zaprowadziłam O.K do serwisu. Tam już Panowie są przyzwyczajeni, że widza mnie przynajmniej raz w tygodniu, zawsze coś mnie do nich sprowadza.

Diagnoza: miska suportu musi zostać zaspawana na całym obwodzie, nie tylko w jednym miejscu - to za mało. Okazało się, że za dużo mam pary w nogach - śmiechu warte hihi:) Po tym zabiegu nie będzie siły aby to zniszczyć. Chociaż znając mnie to nigdy nic nie wiadomo.

Jedyny minus: z mufy zejdzie biała farba, i mogą być spawy widoczne. Ale już mam pomysł aby to w miarę zakryć. Jutro odbiór i mam nadzieję, że po południu gdzieś w końcu się przejadę przewietrzyć:)

Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:0.01Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Szklana pułapka.....:)

Sobota, 2 stycznia 2010 | dodano:02.01.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M
Generalnie pioseneczka nie pozorna, ale w głowie potrafi siedzieć długo....


Plan na dziś: odwiedzić Kasię, odebrać od niej rower i zawieść go koledze od którego go pożyczyłam... Śnieg cały czas padał, nie ułatwiał mi zadania...:)

Wyruszam koło 15 na Skmę. Dzisiaj kolejna scenka rodzajowa zaobserwowana w przedziale:
Nie ważne na jakiej stacji - wsiada chłopak z dziewczyną, wiek około 21-23 lata. Siadają koło siebie. On cały czas czule trzyma jej dłoń w swojej aby nie marzła. Dziewczyna jakaś naburmuszona. On czule pyta się jej:
- Co się stało??
Ona tylko jak obrażona królewna odwraca od niego twarz w stronę okna, nic nie mówi.
- Słońce, co się dzieje? - nie daje za wygraną.
Dalej twardo patrzy w okno.....
Chłopak daje za wygraną. Wtedy ona łaskawie się odezwała:
- Bo zapomniałeś o naszej miesięcznicy....:D
Przerażenie na twarzy chłopaka - Co to jest miesięcznica? - pyta się
I się zaczęło tłumaczenie, a dlaczego zapomniałeś, wymówki....

Czasami takie pary są naprawdę pocieszne, uśmiałam się w duchu i trochę zrobiło mi się szkoda tego chłopaka, dostać burę prawie za nic....:D

U Kasi kawka, pogaduchy:) ale czas szybko leciał i się szybko ściemniło:) spakowałam co miałam, oddałam co trzeba i w drogę:D
Trasa od Redłowa do Sopotu wzdłuż Al. Niepodległości, na deptaku byłam nie lada atrakcją:
- Patrz rower:D - co rusz słyszałam za sobą:D
No kurcze, nie jest jakiś super mróz, padał trochę śnieg - ale to nie powód aby jechać z rowerem Skmką:D i z niego rezygnować....:)

Wbiłam się na ścieżkę wzdłuż Morza i tutaj niestety czyhała na mnie pułapka....Szklana. Cała trasa rowerowa była przykryta warstewką śniegu a pod nim czysty lód, pewna że szerokie opony z bieżnikiem wyratują mnie z każdej opresji jechałam sobie w miarę równym tempem do czasu jednego zakrętu.....

Kolejna wywrotka na ten sam bok co w czwartek. Tym razem lewe kolano bolało i boli dalej... Jutro pewnie siniaki będą się mienić wszystkimi kolorami tęczy hihi:D

Dalej od Brzeźna jechałam już baaaaaaaardzo ostrożnie. Rowerek odstawiłam - plan wykonany. Mogłam spokojnie wrócić do domu, deptaną dwójką:D

Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:19.50Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:

Rowerowy Sylwester.....:)

Czwartek, 31 grudnia 2009 | dodano:01.01.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, W szponach Kugu, w towarzystwie
Na początek bardzo POZYTYWNY filmik z kawałkiem dobrej muzyczki... fajna inicjatywa:D


Nie brałam aparatu, dlatego muszę się posiłkować na zdjęciach wrzuconych przez innych uczestników wyprawy.
Relację oraz foty można znaleźć na tej stronie.

Trasa: Rumia- Osłonino- Rzucewo- Puck- Władysławowo- Chałupy- Kuźnice- Chałupy- Władysławowo- Puck- Żelistrzewo- Mrzezino- Rumia

Niestety z ekipą dojechałam tylko do Pucka, ale wszystko po kolei:D

Udało mi się namówić również na wyprawę koleżankę Kasię. O 19 wsiadamy w Skmkę na Politechnice, miłe zaskoczenie w ostatnim wagonie od Gdańska jadą pierwsi śmiałkowie wyprawy;) Ustawienie rowerów, przedstawienie się. Na kolejnych stacjach wsiadali następni uczestnicy:D

Punkt 20.00 ruszamy z Rumi w drogę. Jako grupa byliśmy nie lada atrakcją dla przechodniów, trochę ze zdziwieniem i niedowierzaniem odprowadzali nas wzrokiem - inni życzyli udanej wyprawy:D fajna sprawa:D
3km za Rumią niestety ekipa się uszczupla o Kasię, która jednak podejmuje decyzję o powrocie.

Reszta śmiałków jedzie dalej. I tu ma miejsce mój widowiskowy upadek:D
Droga generalnie cały czas biała, nagle widzę ciemną powierzchnię, myślę sobie, goła ziemia. Niestety okazało się to Czarnym Złem (czytaj lód) - moje ,,super ekstra, zimowe" opony nie dały rady:D leżałam jak długa.....;D Michał i Krzysiek pomogli mi się z tego pozbierać, na szczęście tylko delikatnie stłuczone lewe kolano - to jeszcze mogłam przeżyć, gorzej jak by poszła butelka szampana:D

Księżyc przyświecał drogę, jechało się rewelacyjnie. Do momentu gdy przyszła pora na Klify... Generalnie udało się, ale nie było łatwo! Dzielnie na końcu towarzyszył mi Krzysztof, któremu dziękuję za pożyczenie czołówki i pomoc. W końcu koniec - gdy zobaczyłam płaską ścieżkę rowerową buzia sama mi się śmiała - niemalże jak moja ,,Ziemia Obiecana":D

W końcu Puck. Mały przystanek aby się posilić, wypić coś ciepłego, uzupełnić zapasy energii. Każdy dzielił się tym co miał i to było miłe;] I dalej w trasę ścieżką rowerową.

Kawałek za Puckiem mój suport odmówił posłuszeństwa. (zdjęcie zrobione już następnego dnia jak przyjechałam do domu)
Rozwalony suport... © kuguar

Pożegnałam się z ekipą tą która była bardziej z tyłu i ze smutną miną z buta wróciłam w stronę miasta mając nadzieję, że szybko znajdę dworzec i coś akurat będzie jechać w stronę Gdańska. Jednak godzina 23 nie napawała mnie optymizmem. Stało się inaczej.....

Spotkałam dwie miłe starsze panie które zapytałam się o drogę na dworzec. Tak się w czuły w całą sytuację, że niemalże chciały mnie u siebie przenocować, ale skończyło się na spaniu na plebani przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Dostałam wygodne łóżko, świeżą pościel, możliwość korzystania z łazienki, ręcznik, nawet proboszcz chciał przynieść telewizor abym nie nudziła się w taką noc - jednak za to podziękowałam. Ogólnie przesympatycznie zostałam przyjęta. Dałam znać Grupie, że już jestem bezpieczna, obdzwoniłam znajomych z życzeniami noworocznymi. O 24 popatrzyłam prze okno na pokaz fajerwerków i poszłam grzecznie spać, trochę z żalem w sercu, że nie jestem teraz na molo z całą ekipą....

Przed 8 wstałam na śniadanie, które zjadłam w towarzystwie gosposi, proboszcza oraz pieska który mieszkał na plebani. I całe śniadanie wpatrzony był we mnie błagalnymi oczami abym mu dała chociaż mały kawałek. Nie złamałam się....
Pożegnałam się, serdecznie podziękowałam za gościnę i poszłam na dworzec.

Miasto wyglądało jak wymarte, wszędzie walało się pełno śmieci, na ryneczku jeszcze unosił się odór rozlanego piwska pomieszanego z szampanem.... Samochodów brak, ludzi również. Na dworcu czekała tylko jedna osoba. Pociąg przyjechał punktualnie. W Gdyni Głównej miałam mieć 5 min do Skmki, niestety przyjechała za szybko, albo osobowy miał opóźnienie.... Kolejna za godzinę, nic to!! Z buta ruszyłam w stronę Gdańska... Wsiadłam dopiero w Redłowie.

I tak oto zakończyła się moja przygoda Sylwestrowej Nocy!!! Na pewno nie raz ją jeszcze będę miło wspominać!
Teraz znów czeka mnie naprawa rowerku! Kugu chwilowo uziemiony:D

Pomyślności w 2010 roku!!!! Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:28.00Km teren:5.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Kierunek Gdańsk...;]

Środa, 30 grudnia 2009 | dodano:30.12.2009Kategoria 50.00 - 99.99 km., majstrowanie, po 3M, W szponach Kugu
Tym razem trochę chrypki przy dźwiękach klawiszy.....


W końcu nadszedł ten dzień - odbiór Kugu ze Starogardu;]
Tym razem pan kierowca w autobusie podkręcił ogrzewanie - ale chyba wole tak niż marznięcie:D
Adapter do suportu został zrobiony wyśmienicie, na wymiar:) nie do zdarcia podobno;]

Trasa: Starogard Gdański - Skarszewy - Godziszewo - Kleszczewo - Straszyn - Gdańsk

Przyodziałam kamizelkę, zamontowałam światełka, licznik i w drogę:D Miłe zaskoczenie, asfalty generalnie czarne - kierowcy dzisiaj wyjątkowo kulturalnie się zachowywali, naprawdę. Może jakieś postanowienia na koniec roku: uważać na rowerzystów i takie tam...:) załapali plusa:D
Nie obeszło się oczywiście bez zdjęć....
Na trasie Starogard Gda - Skarszewy © kuguar

Żwirownia - Bolesławowo © kuguar

Na trasie Skarszewy - Godziszewo © kuguar

Jak dobrze pamiętam to przed Godziszewem mijałam miejsce wypadku: strażacy zdrapywali z drzewa VV Pasata, a raczej to co z niego zostało, nieciekawy widok.

Niestety ostatnie 12 km już jechałam po ciemku, trochę mało komfortowo - ale większy ruch był na pasie obok. W stronę Gdańska wyjątkowo mniej samochodów jechało, dla mnie tylko lepiej:)
Po drodze wstąpiłam jeszcze odebrać kliszę z wywołania, efekt końcowy w stu procentach zadowalający:) Jak dorwę skaner to wrzucę kilka fotek;)

Pozdrower!!!!
Dane wycieczki:
Km:59.70Km teren:0.00 Czas:02:53km/h:20.71
Pr. maks.:31.00Temperatura:-1.0 HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Świątecznie, życzeniowo...:)

Wtorek, 22 grudnia 2009 | dodano:22.12.2009
Tym razem z trochę innej, równie zakurzonej półki, obecnie ten chłopczyk jest dorosłym mężczyzną i dalej śpiewa niesamowicie.... Czy te ręce w kieszeni i łatwość z jaką wydobywa dźwięki nie jest rozbrajająca... też tak chcę:D


Dzisiejszy wpis będzie już moim ostatnim.... przed Świętami:D
W tym miejscu chciałabym skreślić kilka słów do osób tutaj zaglądających:D
Wiem, że to co zaraz napiszę zabrzmi banalnie, ale cóż nowego można wymyślić skoro takie właśnie powinny być Święta.

Życzę, aby nadchodzące Święta każdy spędził w gronie bliskich mu osób, w atmosferze ciepła i miłości.
Życzę bezpiecznego domu, gdzie zawsze znajdziecie schronienie przed nawałnicami codzienności i wytchnienie po zmaganiach w walce o dobro swoje i drugiego człowieka.
Życzę takich towarzyszy wspólnego życia i podróży, z którymi razem stworzycie przestrzeń dla spełniania marzeń i ekspresji pomysłów, które z głębokości wołają, by pozwolić im ujrzeć światło dzienne.
A na koniec życzę mądrości i rozsądku, które pomogą nam zrealizować to wszystko wbrew wszelkim przeciwnościom zewnętrznym a jednocześnie uczą pokory i zdrowego dystansu do siebie i naszych bliźnich.


Na koniec dwie fotki pokazujące, że zabieram BS.pl nawet na Święta do domu... po prostu nie mogę się rozstać;D Kurcze jak te małe koraliki zanim w trafiły na miejsce napsuły mi nerwów, ale efekt jest zadowalający....:) Bombka zawiśnie na honorowym miejscu na choince...:) Obym tylko w jednym kawałku dojechała po 2h jazdy pociągiem:)
BS-owa bombeczka © kuguar



Pozdrower oraz Wesołych Świąt!!
Dane wycieczki:
Km:0.01Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:

Niedzielne łyżwy....:)

Niedziela, 20 grudnia 2009 | dodano:20.12.2009
Zauważyłam, że bardzo mało wrzucam Polskich utworów, co za niedopatrzenie. Gitarki w tym utworze powodują wręcz gęsią skórkę....


W końcu udało mi się rozpocząć sezon ,,łyżwiarski", skromną ekipą znajomych w liczbie 6 śmiałków udaliśmy się na lodowisko w Oliwie....:D
Śmiechów było co nie miara... Z niemałym podziwem obserwowaliśmy ,,starych wyjadaczy" który z lekkością wymijali wszystkich i prezentowali swoje umiejętności...:D ehh nam maluczkim zostało jedynie przyglądanie się i jazda swoim tempem....:D Ale przecież o to chodziło aby dobrze się bawić, trochę przypomnieć sobie jazdę, aby kolejne wejścia były już tylko lepsze.

Ania dorwała aparat i to są efekty:


Ukłony dla wszystkich.... jeszcze stoję:D © kuguar

Klasyczne klapnięcie na tylek.....;D © kuguar

Postanowienie na przyszłość: czas chyba wykupić jakiś karnet i szlifować umiejętności!!! Kolejna wyprawa jak się uda to może przed Nowym Rokiem:D

Pozdrower!
Dane wycieczki:
Km:0.01Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:

Trzeba wspomóc kolegę.....;D

Poniedziałek, 14 grudnia 2009 | dodano:14.12.2009
Oczywiście nie może zabraknąć elementu muzycznego...


Przez przypadek zobaczyłam, ze Robin bierze udział w konkursie BLOG ROKU 2009.

Nie ma opcji, trzeba wspomóc kolegę i oddawać na niego głosy:D Ale spokojnie dopiero od 12 stycznia 2010...:D Szykujcie się, bo wtedy Robin będzie potrzebować wsparcia wszystkich Bikestatowiczów:D

Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie!!!!!
Dane wycieczki:
Km:0.10Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:

Kierunek Starogard Gdański

Sobota, 12 grudnia 2009 | dodano:12.12.2009Kategoria 50.00 - 99.99 km., majstrowanie, W szponach Kugu
Od tego utwory zaczęła się moja miłość do zespołu Camel....Tym razem warto usiąść wygodnie w fotelu i wsłuchać się uważnie w melodię, można się zatracić.....


Trasa: Straszyn - Arciszewo - Trąbki Wielkie - Gołębiewo - Siwiałka - Kokoszkowy - Starogarg Gdański.

Plan na dziś - odstawienie Kugu do Starogardu Gdańskiego. I się udało...
Ale wszystko po kolei.
Rano solidne śniadanie, pogoda na szczęście mnie rozpieściła - brak deszczu, czego więcej chcieć. 2 stopnie na plusie też ok:)

Wyruszam o 9.30, przebijam się przez Centrum. Przechodząc przez jedno przejście podziemne spodobały mi się graffiti na ścianie.



Dalej Stargardzką do Straszyna. Dzisiaj czułam że mogę wszystko, jechało mi się naprawdę świetnie, nawet górki które poza Gdańskiem mnożyły się jak króliki nie psuły mi humoru... A i pokonywanie ich przychodziło mi dzisiaj wyjątkowo gładko. Tak jak ostatnim razem ślimaczyłam się pod góry średnio 9 km/h tak dzisiaj około 17... naprawdę byłam z siebie zadowolona;D

Na trasie, koło Arciszewa © kuguar

Zimno nie dokuczało mi w ogóle, zaczęło się dopiero po 20 km...
Na polach pojawił się delikatny śnieżek i sadzawki pokryte cieniutką warstwą lodu. O ho!! Co jest!! Z resztą nie wiem czemu tylko prawa noga mi marzła, z lewą wszystko było ok;) Jaka zmiana temperatur, palce też trochę dostały w kość:D ale dzielnie jechałam dalej:D Robiąc co 10 km przerwę na rodzynki:D
Jak w dzieciństwie mogły one dla mnie istnieć tak teraz dopiero dorosłam do tego smaku:D dawały siłę...:) A to jeden z moich przystanków na regenerację i chwilę odpoczynku, 5 min i dalej w trasę:





Po drodze widziałam dużo pasących się stad saren, ale żadne na tyle blisko aby ściągnąć zoomem i zrobić jakieś sensowne zdjęcie;)
Uwagę moją zwrócił jeden przystanek za Trzańskiem, ten kolor niebieski jest super!!! Szkoda że wszystkie przystanki nie są tak ładne;D

Prawie jak chatka Smerfów:D © kuguar

W końcu dojechała na miejsce, zajęło mi jeszcze chwilę znalezienie domu Marty. Cel podróży osiągnięty....
Od razu poprosiłam dwie ciepłe herbaty:D
Posiedziałam z półtorej godzinki i pojechałam z powrotem ale niestety PKSem...
Kugu został, ale po tym będzie jak nowo narodzony i w końcu pozbędę się tych hałasów... Od Marty zabierze rower Kamil do zakładu gdzie już zajmie się nim, pospawa wszystko tak jak należy:D

Paradoks - w drodze powrotnej gdy jechałam autobusem zmarzłam bardziej niż na rowerze, co za porażka - kierowcy nie chciało włączyć się ogrzewania....:(
Ostatnia przygoda spotkała mnie przy Operze Bałtyckiej, tak nieszczęśliwie się złożyło, że skończył się mecz Legii i wszędzie było pełno kibiców nie koniecznie przyjaźnie nastawionych do osób które nie miały na sobie barw ich ukochanego klubu.... Na szczęście udało mi się przemknąć między nimi bez szwanku. W końcu dom.....
Jak pusto w pokoju bez roweru pod ścianą... ale może w czwartek już będzie z powrotem....

Pozdrower!
Dane wycieczki:
Km:52.60Km teren:0.00 Czas:02:24km/h:21.92
Pr. maks.:37.27Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Zakupowo.....

Piątek, 11 grudnia 2009 | dodano:11.12.2009Kategoria majstrowanie
Skoro już wdepnęłam na półkę starocie, nie mogło tutaj zabraknąć Tych ,,Uroczych" Panów..... Ehh dzwony wymiatają.....;)



Tak jak chciałam zakupiłam dzisiaj suport (maszynowy, neco 113.5 mm), przy okazji zapasową dętkę, łatki...
A jutro jazda na Kugu do Starogardu Gdańskiego i tam pozostawienie rowerku pod dobrą opieką mechanika:D Powrót niestety zapowiada się PKS;) Oby tylko ładna pogoda była i nie padało.....

Pozdrower
Dane wycieczki:
Km:0.01Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Mówimy stanowcze DOŚĆ skrzypiącym napędom.....;)

Czwartek, 10 grudnia 2009 | dodano:10.12.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Skoro dużymi krokami zbliża się karnawał, czas trochę rozruszać nogi..... a rock&roll; jest do tego najlepszy;D


Dzisiaj po pracy o 18 wyruszyłam w stronę Gdyni odwiedzić koleżankę na jej nowo wynajmowanym mieszkaniu. Temperatury dalej są plusowe, jednak przeprosiłam w końcu się z kominiarką i rękawiczkami:D w końcu one nie gryzą....:)
Mały przystanek nad morzem chwila wyciszenia, i dalej w drogę....
W Sopocie kolejny przystanek na zdjęcie....

Dom zdrojowy - Sopot © kuguar

Dalej w drogę...
Zdziwiłam się ponieważ przez całą drogę do Gdyni nie czułam zimna, zmarzłam dopiero w trochę wyziębionym mieszkaniu u koleżanki, mury nie zdążyły się jeszcze nagrzać ehhh;) później w drodze powrotnej nie mogłam się rozgrzać, dopiero w Sopocie jako tako przeszły dreszcze....
Wizyta generalnie na plus, sądzę że będzie ich więcej.....:)

Średnia dzisiaj wyjątkowo niska, jakoś nie miałam sił mocniej cisnąć, męczący dzień w pracy a i napęd doprowadzał mnie do szału. Za to mogłam na spokojnie przynajmniej przyjrzeć się jak są przystrojone budynki i ulice, duch świąt opanował Trójmiasto:)

Co do napędu to jutro czas zakupić nowy suport i operacja pod kryptonimem ,,Zgrzyt i chrobot" czas rozpocząć. Nie będzie to takie proste, ale mam nadzieje że już w przyszłym tygodniu Kugu będzie jak nowo narodzony......

Pozdrower!
Dane wycieczki:
Km:36.73Km teren:0.00 Czas:02:16km/h:16.20
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl