Odstresowywacz....
Wtorek, 8 grudnia 2009 | dodano:08.12.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu, z humorem
Miało być coś z repertuaru PF ale zmiana planów, chyba mam słabość do gitarek, słyszycie ten basik..... jak zwykle proszę o nastawienie odpowiednio głośników...
Dzisiaj bez rewelacji, późnym popołudniem szybki wyjazd, tak aby się zmęczyć, trochę pomyśleć nad tym i owym, ogólnie przewietrzenie głowy.....
Kilka minut postoju nad morzem, dzisiaj wyjątkowo spokojne, delikatne fale, szum. I nawet było widać dno. Do szczęścia brakowało mi gwiazd na niebie, ale za wczesna godzina, może następnym razem.....
Na koniec przeczytany ostatnio dowcip który rozłożył mnie na łopatki, leżałam i płakałam ze śmiechu:D:D
-,,Wiesz Kochanie, podobają mi się w Tobie najbardziej 3 rzeczy." - mówi mąż do żony.
-,,Tak! Jakie?" - pyta zalotnie żona.
- ,,Podbródek" - bez zawahania odpowiada mąż!
I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim dobrej nocy!!!
Pozdrower
Dzisiaj bez rewelacji, późnym popołudniem szybki wyjazd, tak aby się zmęczyć, trochę pomyśleć nad tym i owym, ogólnie przewietrzenie głowy.....
Kilka minut postoju nad morzem, dzisiaj wyjątkowo spokojne, delikatne fale, szum. I nawet było widać dno. Do szczęścia brakowało mi gwiazd na niebie, ale za wczesna godzina, może następnym razem.....
Na koniec przeczytany ostatnio dowcip który rozłożył mnie na łopatki, leżałam i płakałam ze śmiechu:D:D
-,,Wiesz Kochanie, podobają mi się w Tobie najbardziej 3 rzeczy." - mówi mąż do żony.
-,,Tak! Jakie?" - pyta zalotnie żona.
- ,,Podbródek" - bez zawahania odpowiada mąż!
I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim dobrej nocy!!!
Pozdrower
Dane wycieczki:
| Km: | 25.90 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 24.67 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Miesiąc razem.....
Poniedziałek, 7 grudnia 2009 | dodano:07.12.2009Kategoria W szponach Kugu, praca - sama przyjemność
Czyż ten utwór nie jest wspaniały, a solówka w czwartej minucie, brak słów - to się nazywa mistrzostwo!!!
Dzisiaj po pracy pogoda na wycieczkę wyborna ciepło, może jedynie ulice trochę mokre, ale dałoby radę. Po pierwszej części zakupów świątecznych wpadłam do domu aby szybko się przebrać i na rower. Niestety gdy chciałam uruchomić przednią lampkę - złośliwa odmówiła posłuszeństwa mimo, że baterie jeszcze są ok. I tym sposobem czeka mnie jutro wydatek i nici z dzisiejszej jazdy.
Przypomniałam sobie, że po miesiącu miałam wrzucić zdjęcia. Specjalnie dla Kosmy foty łańcucha i korby. Fakt dystans rowerku dopiero ledwo ponad 400 jednak ślady użytkowania jakieś już są.... sami oceńcie:



Dla Inimicusa wrzucę kolejne zdjęcia ale to dopiero jak przekroczę dystans 1000km czyli dopiero w 2010 roku, tego jestem pewna.
Pozdrawiam!!!
Dzisiaj po pracy pogoda na wycieczkę wyborna ciepło, może jedynie ulice trochę mokre, ale dałoby radę. Po pierwszej części zakupów świątecznych wpadłam do domu aby szybko się przebrać i na rower. Niestety gdy chciałam uruchomić przednią lampkę - złośliwa odmówiła posłuszeństwa mimo, że baterie jeszcze są ok. I tym sposobem czeka mnie jutro wydatek i nici z dzisiejszej jazdy.
Przypomniałam sobie, że po miesiącu miałam wrzucić zdjęcia. Specjalnie dla Kosmy foty łańcucha i korby. Fakt dystans rowerku dopiero ledwo ponad 400 jednak ślady użytkowania jakieś już są.... sami oceńcie:

Korba po miesiącu użytkowania© kuguar


Rzut z góry na łańcuch© kuguar
Dla Inimicusa wrzucę kolejne zdjęcia ale to dopiero jak przekroczę dystans 1000km czyli dopiero w 2010 roku, tego jestem pewna.
Pozdrawiam!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 0.01 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Mikołajkowo....:)
Niedziela, 6 grudnia 2009 | dodano:06.12.2009Kategoria nierowerowo
Przez pogodę która raczej ciągle przypomina jesień niż zimę, melodia którą często sobie nucę....
To teraz przyznać się do kogo przyszedł Mikołaj i przyniósł słodycze.....?
Ja ciągle czuję się dzieckiem i o mnie w tym roku nie zapomniał hihi;) uwielbiam grudzień:D
A teraz mały komiks przedstawiający zabawy mojego psa z kotem. W brew pozorom kto na to wszystko pozwala i sam się doprasza o takie maltretowanie.....:)
Klasyczny przykład tego jak żyje pies z kotem:D



W końcu Bonifacemu się zabawa znudziła i pogonił Kaprysa.
A to już po zabawie... Nie chce się wierzyć, że jeszcze minutę temu Kaprys trzymał kota za gardło i tarmosił go za ucho.....Oni naprawdę nie mogą bez siebie żyć.
Zawsze obserwowanie ich podczas zabawy poprawia mi humor....

Pozdrawiam i życzę udanego świętowania Mikołajek.....
To teraz przyznać się do kogo przyszedł Mikołaj i przyniósł słodycze.....?
Ja ciągle czuję się dzieckiem i o mnie w tym roku nie zapomniał hihi;) uwielbiam grudzień:D
A teraz mały komiks przedstawiający zabawy mojego psa z kotem. W brew pozorom kto na to wszystko pozwala i sam się doprasza o takie maltretowanie.....:)
Klasyczny przykład tego jak żyje pies z kotem:D

To tylko groźnie wygląda....:) Bonifacy&Kaprys;odsłona 1© kuguar

To tylko groźnie wygląda....:) Bonifacy&Kaprys;odsłona 2© kuguar

To tylko groźnie wygląda....:) Bonifacy&Kaprys;odsłona 3© kuguar
W końcu Bonifacemu się zabawa znudziła i pogonił Kaprysa.
A to już po zabawie... Nie chce się wierzyć, że jeszcze minutę temu Kaprys trzymał kota za gardło i tarmosił go za ucho.....Oni naprawdę nie mogą bez siebie żyć.
Zawsze obserwowanie ich podczas zabawy poprawia mi humor....

Pozdrawiam i życzę udanego świętowania Mikołajek.....
Dane wycieczki:
| Km: | 0.01 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Pierwszy raz w grudniu....;)
Sobota, 5 grudnia 2009 | dodano:06.12.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, Landryna, samotnie
Głośniki proszę na maxa naprawdę warto.... Tym razem wokalista ma odpowiedni pazur w głosie hihi;)
Będąc w domu postanowiłam odświeżyć znajomość z starym, poczciwym góralem – w końcu to moja pierwsza miłość. A jak przysłowie mówi: stara miłość nie rdzewieje. Różnie go nazywam: Żółta Landrynka, Żółty Przecinak. Jest to mój pierwszy rower, na który odkładałam dłuższy czas z kieszonkowych odmawiając sobie innych przyjemności…. czekolady i lizaków hi hi. Ale później co za radość. Zobaczyłam go w sklepie na wystawie i wiedziałam, że muszę go mieć, typowy przykład miłości od pierwszego wejrzenia. Te rogi, kolor, geometria ramy ….;) i tak jesteśmy już razem od ’97 i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
A po dzisiejszym dniu przybyło mu jeszcze jedno określenie: Żółty Czołg. Wcześniej jakoś nie zauważałam jego wagi - nie przeszkadzała mi ona. Jazda na Landrynie sprawiała mi zawsze przyjemność, a te 20kg w niczym mi nie przeszkadzało - o zgrozo, co za zaślepienie;)
Jednak po miesiącu ,,śmigania" na ostrym dzisiejsze spotkanie z Landryną było wręcz komiczne.
Pierwsza myśl: jeny jaki ten rower duży, a opony wielgaśne!! (2" robią swoje) Ale to jeszcze nic. Przyzwyczajona do wagi Kugu, przy podnoszeniu w taki sam sposób chciałam podejść do Landryny. Jednym paluszkiem nie dało sie.... kurde z czego on jest - z ołowiu.....:D Jak ja mogłam wcześniej tego nie widzieć:)
W końcu wyprowadziłam go na zewnątrz.

Musiałam jeszcze tylko podpompować koła. Przy pracy towarzyszył mi Bonifacy i pilnował czy dobrze mi idzie:D

Planu trasy jako takiego nie miałam ułożonego, chciałam na spokojnie przejechać się po okolicy i rozprostować kości. Z Gda nawet nie wzięłam ubrań na rower, tym bardziej była to przejażdżka ,,niedzielna” spokojnym tempem. Aparat schowałam do torby i mogłam ruszać;)

Głównym celem wyprawy było zobaczenie jak idą prace nad obwodnicą Słupska – skrzywienie zawodowe, nawet w weekend nie robię sobie odpoczynku od spraw branżowych – ale co ja poradzę, że to mnie kręci… hi hi;)
W oddali majaczy walec. Do tego aby droga była równa jak stół, drogowcy jeszcze trochę będą musieli nad nią popracować.

A to już Landryna na tle mostu – rok temu było widać jeszcze gołe zbrojenie, jak znajdę zdjęcie to zamieszczę dla porównania.

Kolejne widoki z placu budowy……..

Szara, bura droga krajowa nr 6;D

Landryna gdzieś na trasie;D

Niedaleko znajduje się stadnina, nie mogłam tam nie zajechać. Miałam to szczęście, że po wybiegach chodziło trochę koni, ale tylko jeden okazał się na tyle śmiały aby podejść bliżej. Zasłużył sobie tym na zdjęcie. Fakt, że wtulał uszy, czyli jednak coś mu nie odpowiadało…..

Pojechałam dalej przez wioski. Niestety brak zdjęć…. Akumulatorki padły z wrażenia, takie piękne widoki się roztaczały… Później szybki powrót aby zdążyć jeszcze zrobić dla taty obiad.
A teraz kilka spostrzeżeń: Ostre kontra Landryna:D
- Złapałam się na tym, że i tak całą drogę pedałowałam, nawyk zrobił swoje…
- Ani razu nie stanęłam na pedałach jadąc z górki – a czego mi niby tak bardzo brakowało na samym początku jeżdżąc na OK…
- waga górala to zdecydowanie za dużo – czułam jak siła którą daję z siebie jest marnotrawiona przez te szerokie opony i ogólnie na rozbujanie Landryny. Ale trening dla nóg niezły – teraz już wiem dlaczego ,,w miarę” zniosłam przełożenie w ostrym…;)
- Łapałam się na tym, że chciałam hamować nogami i w tym momencie rozczarowanie - rower jedzie dalej z tą samą prędkością… mało brakło nie wjechałabym przez to w spacerującą parę, w porę jednak chwyciłam za hamulec….. O zgrozo co by było jakby mnie zawiódł, wolę o tym nie myśleć….
- brakowało mi tej zwinności w rowerze, zwrotności i oczywiście przyspieszenia……
- jednak po takich drogach jak kocie łby, błoto, korzenie Landryna jest niezastąpiona, może nie ma amorków ale i tak komfort jazdy był dobry…
Nie pozostaje mi nic innego jak Landrynę przywieść do Gdańska..... ale może to dopiero na wiosnę;)
Pozdrawiam tu zaglądających..... Pozdrawia również Kaprys...

Będąc w domu postanowiłam odświeżyć znajomość z starym, poczciwym góralem – w końcu to moja pierwsza miłość. A jak przysłowie mówi: stara miłość nie rdzewieje. Różnie go nazywam: Żółta Landrynka, Żółty Przecinak. Jest to mój pierwszy rower, na który odkładałam dłuższy czas z kieszonkowych odmawiając sobie innych przyjemności…. czekolady i lizaków hi hi. Ale później co za radość. Zobaczyłam go w sklepie na wystawie i wiedziałam, że muszę go mieć, typowy przykład miłości od pierwszego wejrzenia. Te rogi, kolor, geometria ramy ….;) i tak jesteśmy już razem od ’97 i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
A po dzisiejszym dniu przybyło mu jeszcze jedno określenie: Żółty Czołg. Wcześniej jakoś nie zauważałam jego wagi - nie przeszkadzała mi ona. Jazda na Landrynie sprawiała mi zawsze przyjemność, a te 20kg w niczym mi nie przeszkadzało - o zgrozo, co za zaślepienie;)
Jednak po miesiącu ,,śmigania" na ostrym dzisiejsze spotkanie z Landryną było wręcz komiczne.
Pierwsza myśl: jeny jaki ten rower duży, a opony wielgaśne!! (2" robią swoje) Ale to jeszcze nic. Przyzwyczajona do wagi Kugu, przy podnoszeniu w taki sam sposób chciałam podejść do Landryny. Jednym paluszkiem nie dało sie.... kurde z czego on jest - z ołowiu.....:D Jak ja mogłam wcześniej tego nie widzieć:)
W końcu wyprowadziłam go na zewnątrz.

Landryna© kuguar
Musiałam jeszcze tylko podpompować koła. Przy pracy towarzyszył mi Bonifacy i pilnował czy dobrze mi idzie:D

Planu trasy jako takiego nie miałam ułożonego, chciałam na spokojnie przejechać się po okolicy i rozprostować kości. Z Gda nawet nie wzięłam ubrań na rower, tym bardziej była to przejażdżka ,,niedzielna” spokojnym tempem. Aparat schowałam do torby i mogłam ruszać;)

Głównym celem wyprawy było zobaczenie jak idą prace nad obwodnicą Słupska – skrzywienie zawodowe, nawet w weekend nie robię sobie odpoczynku od spraw branżowych – ale co ja poradzę, że to mnie kręci… hi hi;)
W oddali majaczy walec. Do tego aby droga była równa jak stół, drogowcy jeszcze trochę będą musieli nad nią popracować.

A to już Landryna na tle mostu – rok temu było widać jeszcze gołe zbrojenie, jak znajdę zdjęcie to zamieszczę dla porównania.

Kolejne widoki z placu budowy……..

Szara, bura droga krajowa nr 6;D

Landryna gdzieś na trasie;D

Niedaleko znajduje się stadnina, nie mogłam tam nie zajechać. Miałam to szczęście, że po wybiegach chodziło trochę koni, ale tylko jeden okazał się na tyle śmiały aby podejść bliżej. Zasłużył sobie tym na zdjęcie. Fakt, że wtulał uszy, czyli jednak coś mu nie odpowiadało…..

Pojechałam dalej przez wioski. Niestety brak zdjęć…. Akumulatorki padły z wrażenia, takie piękne widoki się roztaczały… Później szybki powrót aby zdążyć jeszcze zrobić dla taty obiad.
A teraz kilka spostrzeżeń: Ostre kontra Landryna:D
- Złapałam się na tym, że i tak całą drogę pedałowałam, nawyk zrobił swoje…
- Ani razu nie stanęłam na pedałach jadąc z górki – a czego mi niby tak bardzo brakowało na samym początku jeżdżąc na OK…
- waga górala to zdecydowanie za dużo – czułam jak siła którą daję z siebie jest marnotrawiona przez te szerokie opony i ogólnie na rozbujanie Landryny. Ale trening dla nóg niezły – teraz już wiem dlaczego ,,w miarę” zniosłam przełożenie w ostrym…;)
- Łapałam się na tym, że chciałam hamować nogami i w tym momencie rozczarowanie - rower jedzie dalej z tą samą prędkością… mało brakło nie wjechałabym przez to w spacerującą parę, w porę jednak chwyciłam za hamulec….. O zgrozo co by było jakby mnie zawiódł, wolę o tym nie myśleć….
- brakowało mi tej zwinności w rowerze, zwrotności i oczywiście przyspieszenia……
- jednak po takich drogach jak kocie łby, błoto, korzenie Landryna jest niezastąpiona, może nie ma amorków ale i tak komfort jazdy był dobry…
Nie pozostaje mi nic innego jak Landrynę przywieść do Gdańska..... ale może to dopiero na wiosnę;)
Pozdrawiam tu zaglądających..... Pozdrawia również Kaprys...

Dane wycieczki:
| Km: | 17.50 | Km teren: | 8.00 | Czas: | 01:20 | km/h: | 13.12 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Żółta Landryna | ||
Serwisowo....:)
Poniedziałek, 30 listopada 2009 | dodano:30.11.2009Kategoria z humorem, W szponach Kugu, majstrowanie
Dzisiaj powrót do półki z utworami z delikatnym pazurem:D
Dzisiejsze popołudnie wykorzystałam na małe serwisowanie rowerku:D Gruntowne mycie, czyszczenie łańcucha, zmiana tylnej dętki na inna z trochę lepszym wentylem... obecny przepuszczał powietrze, ale teraz już powinno wszystko grać. Przy ostrych dźwiękach z głośników pracowało się wybornie, a to wszystko zasługa Rammsteina:D
Po dzisiejszych konserwacjach na grudniowe wycieczki raczej jestem przygotowana.... tylko ochłodzenie mnie martwi. Ale ile może być ciepło w listopadzie.
Wczoraj kolega uraczył mnie wybornym kawałem, rozbawiłam się do łez.... Nie mogę zatrzymać go tylko dla siebie, dlatego pozwolę go sobie przytoczyć:
Spotyka się dwóch facetów:
- Skąd masz taki super rower?
- Wiesz, wczoraj spotkałem piękną kobietę jadącą tym rowerem, na mój widok zatrzymała się, rozebrała do naga i mówi: "Bierz, co chcesz!", więc wziąłem rower.
- Masz rację .... ubranie pewnie by nie pasowało :D:D
I tym optymistycznym akcentem zamykam wpisy w listopadzie.
Pozdrower!!!
Dzisiejsze popołudnie wykorzystałam na małe serwisowanie rowerku:D Gruntowne mycie, czyszczenie łańcucha, zmiana tylnej dętki na inna z trochę lepszym wentylem... obecny przepuszczał powietrze, ale teraz już powinno wszystko grać. Przy ostrych dźwiękach z głośników pracowało się wybornie, a to wszystko zasługa Rammsteina:D
Po dzisiejszych konserwacjach na grudniowe wycieczki raczej jestem przygotowana.... tylko ochłodzenie mnie martwi. Ale ile może być ciepło w listopadzie.
Wczoraj kolega uraczył mnie wybornym kawałem, rozbawiłam się do łez.... Nie mogę zatrzymać go tylko dla siebie, dlatego pozwolę go sobie przytoczyć:
Spotyka się dwóch facetów:
- Skąd masz taki super rower?
- Wiesz, wczoraj spotkałem piękną kobietę jadącą tym rowerem, na mój widok zatrzymała się, rozebrała do naga i mówi: "Bierz, co chcesz!", więc wziąłem rower.
- Masz rację .... ubranie pewnie by nie pasowało :D:D
I tym optymistycznym akcentem zamykam wpisy w listopadzie.
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Niedzielnie...........
Niedziela, 29 listopada 2009 | dodano:29.11.2009Kategoria samotnie, 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Dance with me?
Dopiero pod wieczór znalazłam chwilę czasu na to aby wyskoczyć na rower. :) Najpierw do koleżanki oddać jej jedną rzecz a później na stałą trasę trochę pocisnąć:D
Nie wiem jak to jest z Wami, ale złapałam się ostatnio na jednej rzeczy. Jadąc ścieżkami rowerowymi generalnie dzwonię na intruzów którzy nie są na rowerach, jednak wyjątkiem są pary, młodych, starszych osób to już nie ważne.... Co oni są winni, że nie myślą o bożym świecie i żyją w innym wymiarze! Po prostu wymijam ich i jadę dalej....
Pozdrower!!!
Dopiero pod wieczór znalazłam chwilę czasu na to aby wyskoczyć na rower. :) Najpierw do koleżanki oddać jej jedną rzecz a później na stałą trasę trochę pocisnąć:D
Nie wiem jak to jest z Wami, ale złapałam się ostatnio na jednej rzeczy. Jadąc ścieżkami rowerowymi generalnie dzwonię na intruzów którzy nie są na rowerach, jednak wyjątkiem są pary, młodych, starszych osób to już nie ważne.... Co oni są winni, że nie myślą o bożym świecie i żyją w innym wymiarze! Po prostu wymijam ich i jadę dalej....
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 18.20 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:44 | km/h: | 24.82 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Sobieszewo podejście drugie.............:)
Sobota, 28 listopada 2009 | dodano:28.11.2009Kategoria samotnie, 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Dzisiaj z zapomnianej i totalnie zakurzonej półki muzyka, czy ktoś pamięta tego pana:
Z rana pożywne śniadanie, aby mieć siły na wyjazd. Słonce w okno ładnie świeciło;)
Baterie do aparatu naładowane, karta ze zbędnych zdjęć wyczyszczona - czyli nic nie powinno mnie dzisiaj powstrzymać.
Wyjechałam z małym opóźnieniem ale przecież przede mną cały dzień, gdzie się mam spieszyć.
Kilka fotek na początek:D Gdzie nie spojrzałam w słońcu każda część Gdańska wydawała się godna uwagi i prosiła się po prostu o zdjęcie.





Robiąc zdjęcie nie zauważyłam grupki trzech panów, którzy chyba nie byli zbytnio zadowoleni, że znajdują się w kadrze. Na szczęście tylko poburczeli coś pod nosem i sobie poszli. Czemu ludzie od razu myślą, że to specjalnie im tylko robi się foty....

Gdy opuszczałam już centrum Gdańska - telefon.... jak nigdy miałam głos włączony - dzwoni kuzynka. Zachorował jej synek Piotruś. Prosiła mnie o opiekę nad nim przez sobotę ponieważ mają ważne spotkanie, którego nie mogą opuścić. Nie odmówiłam:) Sobieszewo nie ucieknie:)
A to już piesek zauważony w drodze powrotnej, cierpliwie czekający na swojego właściciela.....

Teraz Piotruś śpi, a ja buszuję po necie......;]
Pozdrower!
Z rana pożywne śniadanie, aby mieć siły na wyjazd. Słonce w okno ładnie świeciło;)
Baterie do aparatu naładowane, karta ze zbędnych zdjęć wyczyszczona - czyli nic nie powinno mnie dzisiaj powstrzymać.
Wyjechałam z małym opóźnieniem ale przecież przede mną cały dzień, gdzie się mam spieszyć.
Kilka fotek na początek:D Gdzie nie spojrzałam w słońcu każda część Gdańska wydawała się godna uwagi i prosiła się po prostu o zdjęcie.



Była Stocznia w Gdańsku© kuguar

Metalowa architektura© kuguar

Robiąc zdjęcie nie zauważyłam grupki trzech panów, którzy chyba nie byli zbytnio zadowoleni, że znajdują się w kadrze. Na szczęście tylko poburczeli coś pod nosem i sobie poszli. Czemu ludzie od razu myślą, że to specjalnie im tylko robi się foty....

Gdy opuszczałam już centrum Gdańska - telefon.... jak nigdy miałam głos włączony - dzwoni kuzynka. Zachorował jej synek Piotruś. Prosiła mnie o opiekę nad nim przez sobotę ponieważ mają ważne spotkanie, którego nie mogą opuścić. Nie odmówiłam:) Sobieszewo nie ucieknie:)
A to już piesek zauważony w drodze powrotnej, cierpliwie czekający na swojego właściciela.....

Teraz Piotruś śpi, a ja buszuję po necie......;]
Pozdrower!
Dane wycieczki:
| Km: | 8.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
To tu, to tam!
Piątek, 27 listopada 2009 | dodano:27.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Tym razem trochę spokojniej, muzyka z przepięknego filmu....
Miałam dzisiaj nigdzie się nie ruszać ale jak zawsze plany jedno a życie drugie. Po południu przyszła siostra na obiad:D Później postanowiłam ją odprowadzić, jednak w dwójkę to zawsze raźniej..... uciekać:D
Przechodziłyśmy przez tereny uczelni, nie mogłam odmówić sobie tego zdjęcia.....

Gdy odstawiłam siostrę bezpiecznie do Akademika podjechałam do Adama przehandlować mu sztycę, która do mojego roweru okazała się za duża:(( a była taka ładna, co za tłuczek na aukcji nawet nie umiał dobrze opisać przedmiotu który sprzedawał. Ale już mi złość przeszła.
Później pędem na umówione spotkanie do koleżanki gdzie czekała mnie super niespodzianka!
Trochę u niej zabawiłam i powrót do domu.
Straty po dzisiejszym wyjeździe:
Dziura w najulubieńszych spodniach, głupia śruba pod siodełkiem raptem zaczęła haczyć i nim to zauważyłam było po sprawie. Ale co tam przynajmniej sobie jakąś śmieszną łatę na spodniach przyszyję;)
Grudzień się zbliża, czas otworzyć sezon łyżwiarski:D:D to dopiero będzie zabawa!!
Pozdrower!
Miałam dzisiaj nigdzie się nie ruszać ale jak zawsze plany jedno a życie drugie. Po południu przyszła siostra na obiad:D Później postanowiłam ją odprowadzić, jednak w dwójkę to zawsze raźniej..... uciekać:D
Przechodziłyśmy przez tereny uczelni, nie mogłam odmówić sobie tego zdjęcia.....

Kugu na studiach!© kuguar
Gdy odstawiłam siostrę bezpiecznie do Akademika podjechałam do Adama przehandlować mu sztycę, która do mojego roweru okazała się za duża:(( a była taka ładna, co za tłuczek na aukcji nawet nie umiał dobrze opisać przedmiotu który sprzedawał. Ale już mi złość przeszła.
Później pędem na umówione spotkanie do koleżanki gdzie czekała mnie super niespodzianka!
Trochę u niej zabawiłam i powrót do domu.
Straty po dzisiejszym wyjeździe:
Dziura w najulubieńszych spodniach, głupia śruba pod siodełkiem raptem zaczęła haczyć i nim to zauważyłam było po sprawie. Ale co tam przynajmniej sobie jakąś śmieszną łatę na spodniach przyszyję;)
Grudzień się zbliża, czas otworzyć sezon łyżwiarski:D:D to dopiero będzie zabawa!!
Pozdrower!
Dane wycieczki:
| Km: | 18.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Urodziny Rudej............;]
Czwartek, 26 listopada 2009 | dodano:26.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Cały dzień dzisiaj chodził za mną ten utwór, teraz niech pochodzi trochę za Wami:
Po pracy chwila na zapakowanie prezentu, wyczyszczenie roweru z wczorajszego piasku który obsechł przez noc (sporo się go uzbierało) i w trasę. Fakt nie było daleko, po drodze zajechałam na stację pod pompować koła i prosto do Ani!

Nie ma to jak spotkanie ze znajomymi ze studiów i powspominanie ,,dawnych" czasów, bezcenne hihi, a za resztę zapłacisz kartą MC:D
pozdrower!
.
Po pracy chwila na zapakowanie prezentu, wyczyszczenie roweru z wczorajszego piasku który obsechł przez noc (sporo się go uzbierało) i w trasę. Fakt nie było daleko, po drodze zajechałam na stację pod pompować koła i prosto do Ani!

Chwila!! Tylko się uczeszę do zdjęcia......:)© kuguar
Nie ma to jak spotkanie ze znajomymi ze studiów i powspominanie ,,dawnych" czasów, bezcenne hihi, a za resztę zapłacisz kartą MC:D
pozdrower!
.
Dane wycieczki:
| Km: | 5.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Środowe kręcenie....:)
Środa, 25 listopada 2009 | dodano:25.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Odświeżyłam ostatnio starą listę i znalazłam taką perełkę - czasy rycerskie, kodeksy, damy serca, pojedynki, bitwy - to dopiero były ciekawe czasy!
W pracy dzisiaj jakoś od 12 zamulałam;/ Plan na popołudnie - oczywiście rower!
W drodze do domu miałam okazję być świadkiem ciekawego dialogu pomiędzy dwoma Panami wracającymi z pracy, średnia wieku około 50 lat.
- To jak idziesz ze mną na piwo?? - Zapytał niższy?
- Nie, dzisiaj nie mogę, muszę wracać do domu.
- Oj tylko na jedno!
- Naprawdę nie mogę.
- Nie fanzol głupot tylko chodź! - Nalegał ciągle. - Przecież Twoja Stara i tak się nie dowie.
- Tego nie wiesz!
- Ale przecież Cię nie zbije jak wrócisz trochę później!
- No właśnie tego NIGDY nie jestem pewien.
I Panowie się rozeszli - niższy poszedł na piwo do pubu a wyższy spuścił głowę i podreptał na autobus. Uśmiałam się w duchu z całej tej rozmowy. Zastanawiająca jest pozycja żony..... hihih:)
Szybki obiad i na rower! Dzisiejszy plan - przekręcić chociaż 40 km ale niestety nie udało się.
Jadąc ścieżką rowerową przez Hallera mało brakło abym miała spotkania pierwsze stopnia z grupką trzech młodych robotników wychodzących z budowy. Ich szczęście, że się zatrzymali w porę:D
Jeden mówi do drugiego:
- Patrz jaki ,,Szybkostrzał"! <Nie powiem fajne określenie:D>
- Oj głupi jesteś, to ostre koło!
Więcej z rozmowy nie dosłyszałam, pojechałam dalej.
Tak jak w piątek chciałam trochę pocisnąć ze średnią. Niestety w połowie planowanego dystansu na trasie wysiadło oświetlenie i zamiast skupiać się na szybkim pedałowaniu musiałam uważać aby nie wjechać na nieoświetlonego rowerzystę albo niedzielnego biegacza..... i tak skończył się mój dzisiejszy wypad zrobieniem połowy normy.
Baterie w aparacie wystarczyły tylko na jedno zdjęcie.

Pozdrower!!!
W pracy dzisiaj jakoś od 12 zamulałam;/ Plan na popołudnie - oczywiście rower!
W drodze do domu miałam okazję być świadkiem ciekawego dialogu pomiędzy dwoma Panami wracającymi z pracy, średnia wieku około 50 lat.
- To jak idziesz ze mną na piwo?? - Zapytał niższy?
- Nie, dzisiaj nie mogę, muszę wracać do domu.
- Oj tylko na jedno!
- Naprawdę nie mogę.
- Nie fanzol głupot tylko chodź! - Nalegał ciągle. - Przecież Twoja Stara i tak się nie dowie.
- Tego nie wiesz!
- Ale przecież Cię nie zbije jak wrócisz trochę później!
- No właśnie tego NIGDY nie jestem pewien.
I Panowie się rozeszli - niższy poszedł na piwo do pubu a wyższy spuścił głowę i podreptał na autobus. Uśmiałam się w duchu z całej tej rozmowy. Zastanawiająca jest pozycja żony..... hihih:)
Szybki obiad i na rower! Dzisiejszy plan - przekręcić chociaż 40 km ale niestety nie udało się.
Jadąc ścieżką rowerową przez Hallera mało brakło abym miała spotkania pierwsze stopnia z grupką trzech młodych robotników wychodzących z budowy. Ich szczęście, że się zatrzymali w porę:D
Jeden mówi do drugiego:
- Patrz jaki ,,Szybkostrzał"! <Nie powiem fajne określenie:D>
- Oj głupi jesteś, to ostre koło!
Więcej z rozmowy nie dosłyszałam, pojechałam dalej.
Tak jak w piątek chciałam trochę pocisnąć ze średnią. Niestety w połowie planowanego dystansu na trasie wysiadło oświetlenie i zamiast skupiać się na szybkim pedałowaniu musiałam uważać aby nie wjechać na nieoświetlonego rowerzystę albo niedzielnego biegacza..... i tak skończył się mój dzisiejszy wypad zrobieniem połowy normy.
Baterie w aparacie wystarczyły tylko na jedno zdjęcie.

Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 25.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:04 | km/h: | 23.44 |
| Pr. maks.: | 33.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||

