Wpisy archiwalne w kategorii
po 3M
| Dystans całkowity: | 13513.05 km (w terenie 182.90 km; 1.35%) |
| Czas w ruchu: | 37:32 |
| Średnia prędkość: | 19.96 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 50.49 km/h |
| Liczba aktywności: | 338 |
| Średnio na aktywność: | 39.98 km i 1h 37m |
| Więcej statystyk | |
Popołudniowe wojaże....:)
Czwartek, 19 listopada 2009 | dodano:19.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
,,Again" to jeden z nielicznych utworów który nigdy mi się nie znudzi, mistrzostwo, najwyższa półka....
Plan na dziś: robienie magisterki. Ale jak wiadomo plany są po to aby je zmieniać, a co!!! Zadzwoniła do mnie koleżanka i zaproponowała abym ją odwiedziła, nie trzeba było mi dwa razy powtarzać:D Po herbacie trochę ruchu spacerze brzegiem morza. Kasia szła deptaną dwójką a ja grzecznie, wolniutko koło niej jechałam na OK. Kasia popadła aparat co zaowocowało kilkoma fotkami....


Ogólnie pogoda bajeczna: bezwietrznie, ciepło - niemalże czuło się wiosnę a nie nadchodzącą zimę. Naprawdę coś dziwnego się dzieje, gdzie śniegi, zima.....
Pozdrawiam roweromaniaków!!!
Plan na dziś: robienie magisterki. Ale jak wiadomo plany są po to aby je zmieniać, a co!!! Zadzwoniła do mnie koleżanka i zaproponowała abym ją odwiedziła, nie trzeba było mi dwa razy powtarzać:D Po herbacie trochę ruchu spacerze brzegiem morza. Kasia szła deptaną dwójką a ja grzecznie, wolniutko koło niej jechałam na OK. Kasia popadła aparat co zaowocowało kilkoma fotkami....

Kuguar & Kugu.....© kuguar

Kuguar & Kugu 2© kuguar
Ogólnie pogoda bajeczna: bezwietrznie, ciepło - niemalże czuło się wiosnę a nie nadchodzącą zimę. Naprawdę coś dziwnego się dzieje, gdzie śniegi, zima.....
Pozdrawiam roweromaniaków!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 12.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Słonecznie.....:)
Środa, 18 listopada 2009 | dodano:18.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Może trochę spokojniej:
Dzisiejszy dzień jest naprawdę długi... w pracy byłam na 6 (czasami uda się wstać) uporałam się z dwoma projektami i tak koło 12.30 nie miałam co robić. Ania pozwoliła mi dzisiaj skończyć wcześniej - i tak nie było nic dla mnie więcej do pracy!
Pędem do domu przebrać się w miarę przyzwoite ciuchy na rower i w drogę.
Pogoda wyborna, ciepło (jak nie w listopadzie), brak deszczu (tym razem obyło się bez czyszczenia roweru) I całe popołudnie przede mną!
Prosto Hallera w stronę morza. Przy wjeździe na molo dwóch starszych panów skomentowało moje pojawienie się:
,,- Patrz! Tak teraz się jeździ. Górale już nie modne."
A później jeden z nich się zapytał:
,,- Czy to ostre koło?"
Tym całkowicie mnie zbił z tropu, jedynie co zrobiłam to uśmiechnęłam się, przytaknęłam i podreptałam na plażę. Jakiś zapalony rowerzysta, może dawniej trenował. Tego już się nie dowiem.
Mewy dla mnie są bardzo pociesznymi ptakami. Jedna stojąc na linii morza - najzwyczajniej w świecie trzęsła się z zimna jak ,,galareta" - rozbawiło mnie to mocno - dobry humor miałam do końca! Na zdjęciu niestety tego nie widać.



Wyjątkowo dzisiaj miałam ochotę porobić trochę zdjęć, zawsze wożę ze sobą aparat i jak przychodzi co do czego to wracam bez żadnych fotek, jakaś odmiana, chyba przez to słońce.
Przejeżdżając przez Sopot nie mogłam nie zatrzymać się na plaży. Przy molo spotkałam Adama z dziewczyną na spacerze.


Zawsze znajdzie się w stadzie ,,brzydkie kaczątko". Jeszcze młody, niewypierzony młody osobnik. Za swoją inność zasłużył na zdjęcie i to nie jedno!

Później w stronę Gdyni i w drogę powrotną do domu na obiad, zahaczając jeszcze o Zaspę i Przymorze.
Na sobotę jakąś trasę przydałoby się zaplanować, ale to jeszcze dwa dni!
Pozdrawiam!
Dzisiejszy dzień jest naprawdę długi... w pracy byłam na 6 (czasami uda się wstać) uporałam się z dwoma projektami i tak koło 12.30 nie miałam co robić. Ania pozwoliła mi dzisiaj skończyć wcześniej - i tak nie było nic dla mnie więcej do pracy!
Pędem do domu przebrać się w miarę przyzwoite ciuchy na rower i w drogę.
Pogoda wyborna, ciepło (jak nie w listopadzie), brak deszczu (tym razem obyło się bez czyszczenia roweru) I całe popołudnie przede mną!
Prosto Hallera w stronę morza. Przy wjeździe na molo dwóch starszych panów skomentowało moje pojawienie się:
,,- Patrz! Tak teraz się jeździ. Górale już nie modne."
A później jeden z nich się zapytał:
,,- Czy to ostre koło?"
Tym całkowicie mnie zbił z tropu, jedynie co zrobiłam to uśmiechnęłam się, przytaknęłam i podreptałam na plażę. Jakiś zapalony rowerzysta, może dawniej trenował. Tego już się nie dowiem.
Mewy dla mnie są bardzo pociesznymi ptakami. Jedna stojąc na linii morza - najzwyczajniej w świecie trzęsła się z zimna jak ,,galareta" - rozbawiło mnie to mocno - dobry humor miałam do końca! Na zdjęciu niestety tego nie widać.



Plażowanie Kugu!© kuguar
Wyjątkowo dzisiaj miałam ochotę porobić trochę zdjęć, zawsze wożę ze sobą aparat i jak przychodzi co do czego to wracam bez żadnych fotek, jakaś odmiana, chyba przez to słońce.
Przejeżdżając przez Sopot nie mogłam nie zatrzymać się na plaży. Przy molo spotkałam Adama z dziewczyną na spacerze.


Brzydkie kaczątko© kuguar
Zawsze znajdzie się w stadzie ,,brzydkie kaczątko". Jeszcze młody, niewypierzony młody osobnik. Za swoją inność zasłużył na zdjęcie i to nie jedno!

Później w stronę Gdyni i w drogę powrotną do domu na obiad, zahaczając jeszcze o Zaspę i Przymorze.
Na sobotę jakąś trasę przydałoby się zaplanować, ale to jeszcze dwa dni!
Pozdrawiam!
Dane wycieczki:
| Km: | 27.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:10 | km/h: | 23.14 |
| Pr. maks.: | 37.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
wieczorową porą....
Wtorek, 17 listopada 2009 | dodano:17.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Uwielbiam ten utwór, tą gitarkę mogę słuchać godzinami, chociaż perkusista też daje czadu!
Coś ostatnio wychodzę na rower tylko o zmroku, to chyba nie poczucie bezpieczeństwa dzięki przedniej lampce, chociaż nie powiem - przynajmniej widać mnie dzięki niej na drodze. I tu zasługa kolegi który mi ją podarował, dzięki!
Dzisiaj krótko, tylko do siostry w celu wykorzystania jej łazienki z prysznicem, chwilowy remont zmusił mnie do tego:D Mała rundka po pustych ulicach i do domu.
Coś ostatnio wychodzę na rower tylko o zmroku, to chyba nie poczucie bezpieczeństwa dzięki przedniej lampce, chociaż nie powiem - przynajmniej widać mnie dzięki niej na drodze. I tu zasługa kolegi który mi ją podarował, dzięki!
Dzisiaj krótko, tylko do siostry w celu wykorzystania jej łazienki z prysznicem, chwilowy remont zmusił mnie do tego:D Mała rundka po pustych ulicach i do domu.
Dane wycieczki:
| Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:30 | km/h: | 20.00 |
| Pr. maks.: | 34.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Do kuzynki....;)
Poniedziałek, 16 listopada 2009 | dodano:16.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Lubię jednak do nich wracać...
Plan dnia był taki: stawić się w pracy na 6 (oczywiście rowerem - nic z tego, wolałam trochę postać i pojechać komunikacją) odbiłam to sobie za to po południu:)
Wybrałam się odwiedzić kuzynkę: trochę zdziwiła się jak powiedziałam jej, że przyjadę rowerem. Przecież pada!!! - mówiła do słuchawki. Może padało, ale w nocy. Fakt chodniki nie grzeszyły suchością! Ale jak tylko to by miało mnie powstrzymać - trochę marny powód.
Gdy czekałam na kuzynkę w umówionym miejscu, nawet udało mi się zrobić jedno w miarę sensowne zdjęcie.

Posiedziałam trochę u niej, wypiłam dobrą herbatę - odebrałam co chciałam i czas zbierać się.
Zauważyłam jedną różnicę: gdy we wrześniu miałam na 4 piętro wnieść górala, pod sam koniec brakowało mi sił, a teraz jeden ruch i już Kugu jest na ramieniu i nawet na 10 mogę tak śmigać. Rewelacja!!!
Mało rowerzystów mijałam, to nie to co jeszcze miesiąc temu - sami najwytrwalsi zostali.
Po powrocie mycie, jeszcze tyle błota nigdy nie było na ramie;/

10 min i znów wygląda jak nowy;)
Dzisiaj dostałam zdjęcia z piątkowej ustawki:

Foto by Damian

Foto by Damian
Pozdrawiam!
Plan dnia był taki: stawić się w pracy na 6 (oczywiście rowerem - nic z tego, wolałam trochę postać i pojechać komunikacją) odbiłam to sobie za to po południu:)
Wybrałam się odwiedzić kuzynkę: trochę zdziwiła się jak powiedziałam jej, że przyjadę rowerem. Przecież pada!!! - mówiła do słuchawki. Może padało, ale w nocy. Fakt chodniki nie grzeszyły suchością! Ale jak tylko to by miało mnie powstrzymać - trochę marny powód.
Gdy czekałam na kuzynkę w umówionym miejscu, nawet udało mi się zrobić jedno w miarę sensowne zdjęcie.

Posiedziałam trochę u niej, wypiłam dobrą herbatę - odebrałam co chciałam i czas zbierać się.
Zauważyłam jedną różnicę: gdy we wrześniu miałam na 4 piętro wnieść górala, pod sam koniec brakowało mi sił, a teraz jeden ruch i już Kugu jest na ramieniu i nawet na 10 mogę tak śmigać. Rewelacja!!!
Mało rowerzystów mijałam, to nie to co jeszcze miesiąc temu - sami najwytrwalsi zostali.
Po powrocie mycie, jeszcze tyle błota nigdy nie było na ramie;/

10 min i znów wygląda jak nowy;)
Dzisiaj dostałam zdjęcia z piątkowej ustawki:

Foto by Damian

Foto by Damian
Pozdrawiam!
Dane wycieczki:
| Km: | 20.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 20.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Niedzielnie!
Niedziela, 15 listopada 2009 | dodano:15.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Czy te gitarki nie są wyśmienite;)
Dzisiaj spokojnie, aby nie przeciążać kolana. Tylko wieczorkiem do koleżanki w odwiedziny na herbatę i powrót. Nowe ustawienie siodełka działa cuda;) Myślę, że jednak jest dla mnie jakaś szansa.
Po powrocie jak zwykle pielęgnacje i czyszczenie. Ilość wody na jezdni i ścieżkach odbija się wprost proporcjonalnie do ilości ściąganego błota z roweru:D Może kiedyś ułożę na to jakieś równanie.....:)
Dzisiaj spokojnie, aby nie przeciążać kolana. Tylko wieczorkiem do koleżanki w odwiedziny na herbatę i powrót. Nowe ustawienie siodełka działa cuda;) Myślę, że jednak jest dla mnie jakaś szansa.
Po powrocie jak zwykle pielęgnacje i czyszczenie. Ilość wody na jezdni i ścieżkach odbija się wprost proporcjonalnie do ilości ściąganego błota z roweru:D Może kiedyś ułożę na to jakieś równanie.....:)
Dane wycieczki:
| Km: | 9.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Kręcenie na Reja + ustawka
Piątek, 13 listopada 2009 | dodano:13.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu, w towarzystwie, ostre ustwki
Do tego głośniki muszą być naprawdę mocno podkręcone:D
Dzisiaj naprawdę było ciężko, po południu na rowerku do Siostry! Nie ma to jak zjeść tosty przed dłuższą jazdą:D
Plan na wieczór był szatański: dwie godziny przed planowaną ustawką - z Adamem wyskoczyliśmy na Reja do Sopotu: ciemno, cisza - oświetlenie przy rowerach było, ale marne;) Podjechaliśmy łagodniejszą nitką, a tą gorszą częścią powrót;) No dobra - ślimaczyłam się, jechałam na ,,ręcznym". W dzień może bym się rozpędziła, ale w ciemności - nigdy w życiu!!! Jakoś się udało, ale pierwsza wywrotka na Kugu zaliczona, baranek porysowany - eh to musiało się kiedyś stać;) na szczęście sama nie ucierpiałam:)

Później mały przystanek przy sklepie - uzupełnienie zapasów i pędem wzdłuż morza do miejsca spotkania.

Grupa śmiałków liczyła 4 osoby. Na początku małe zmiany ustawień w sprzęcie i w drogę! Miasto jest nasze - no może reszty, bo na pewno nie moje, ciągnęłam się na samym, szarym końcu, ale nie dawałam za wygraną:) Na parkingu podziemnym - pokaz umiejętności - naprawdę było na co popatrzeć! Mała sesja zdjęciowa - jak dobrze, że Damian miał aparat ze sobą - jednak zdjęcia wrzucę jak je dostanę!
Następnie kierunek Wrzeszcz, gdzie powoli ekipa się zmniejszała, najpierw Adam na Miszewskiego się odłączył. Do Klinicznej miałam wyborną eskortę: dziękuję Panowie:D
Adam i Damian pojechali w swoją stronę - a ja myk i do domu!
Przyjechałam zmęczona, ale zadowolona!
Pozdrawiam!
Dzisiaj naprawdę było ciężko, po południu na rowerku do Siostry! Nie ma to jak zjeść tosty przed dłuższą jazdą:D
Plan na wieczór był szatański: dwie godziny przed planowaną ustawką - z Adamem wyskoczyliśmy na Reja do Sopotu: ciemno, cisza - oświetlenie przy rowerach było, ale marne;) Podjechaliśmy łagodniejszą nitką, a tą gorszą częścią powrót;) No dobra - ślimaczyłam się, jechałam na ,,ręcznym". W dzień może bym się rozpędziła, ale w ciemności - nigdy w życiu!!! Jakoś się udało, ale pierwsza wywrotka na Kugu zaliczona, baranek porysowany - eh to musiało się kiedyś stać;) na szczęście sama nie ucierpiałam:)

Adam i jego popisy na Reja!© kuguar
Później mały przystanek przy sklepie - uzupełnienie zapasów i pędem wzdłuż morza do miejsca spotkania.

Ustawka© kuguar
Grupa śmiałków liczyła 4 osoby. Na początku małe zmiany ustawień w sprzęcie i w drogę! Miasto jest nasze - no może reszty, bo na pewno nie moje, ciągnęłam się na samym, szarym końcu, ale nie dawałam za wygraną:) Na parkingu podziemnym - pokaz umiejętności - naprawdę było na co popatrzeć! Mała sesja zdjęciowa - jak dobrze, że Damian miał aparat ze sobą - jednak zdjęcia wrzucę jak je dostanę!
Następnie kierunek Wrzeszcz, gdzie powoli ekipa się zmniejszała, najpierw Adam na Miszewskiego się odłączył. Do Klinicznej miałam wyborną eskortę: dziękuję Panowie:D
Adam i Damian pojechali w swoją stronę - a ja myk i do domu!
Przyjechałam zmęczona, ale zadowolona!
Pozdrawiam!
Dane wycieczki:
| Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Niepodległościowo....:)
Środa, 11 listopada 2009 | dodano:11.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu, w towarzystwie, ostre ustwki
Dzisiaj skoro Dzień Niepodległości, coś po Polsku:):)
Plan na dzisiaj nie został wykonany, 50 nie osiągnięta, ale i tak z tego dystansu jestem zadowolona!
Jazda w towarzystwie Adama - Travisa do Gdyni na Bieg Niepodległości. Na ścieżce wzdłuż morza trochę prędkość wzrosła, ale też nie na długo - siły musiałam jeszcze zostawić na powrót;)
Plan był aby dotrzeć na 13 - jednak godzina startu została przesunięta na 13.20, tulu chętnych!! w końcu wystartowali! Oni w jedną a my w przeciwną znaleźć miejsce gdzie można byłoby wypić ciepłą herbatę!
Później w drogę powrotną! Od Gdyni ćmiło mnie prawe kolano - w domu maści posżły w ruch i przeszło. Po drodze na chwilę zajechaliśmy do Adama - dokręcił mi stery (ciągle się luzują - wszystko przez farbę która wyciera się ze środka). Na węźle Kliniczna/Hallera każdy pojechał w swoją stronę.
Zdjęć brak - nie dlatego, że zapomniałam aparatu, po prostu jakoś nie złożyło się:)
Pozdrawiam!
Plan na dzisiaj nie został wykonany, 50 nie osiągnięta, ale i tak z tego dystansu jestem zadowolona!
Jazda w towarzystwie Adama - Travisa do Gdyni na Bieg Niepodległości. Na ścieżce wzdłuż morza trochę prędkość wzrosła, ale też nie na długo - siły musiałam jeszcze zostawić na powrót;)
Plan był aby dotrzeć na 13 - jednak godzina startu została przesunięta na 13.20, tulu chętnych!! w końcu wystartowali! Oni w jedną a my w przeciwną znaleźć miejsce gdzie można byłoby wypić ciepłą herbatę!
Później w drogę powrotną! Od Gdyni ćmiło mnie prawe kolano - w domu maści posżły w ruch i przeszło. Po drodze na chwilę zajechaliśmy do Adama - dokręcił mi stery (ciągle się luzują - wszystko przez farbę która wyciera się ze środka). Na węźle Kliniczna/Hallera każdy pojechał w swoją stronę.
Zdjęć brak - nie dlatego, że zapomniałam aparatu, po prostu jakoś nie złożyło się:)
Pozdrawiam!
Dane wycieczki:
| Km: | 40.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
praca i popołudniowy sponton
Wtorek, 10 listopada 2009 | dodano:10.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, praca - sama przyjemność, W szponach Kugu, w towarzystwie
Chciałam coś mocniejszego, ale skoro już prawie noc to nie ma co ciszy nocnej zakłócać jakimiś ,,szarpidrutami"
Dziś krótko, śpiąca jestem przeogromnie;/
Do pracy odważyłam dzisiaj się pojechać na Kugu, co okazało się dobrym wyjściem, na miejscu byłam 5.50:D

Po robocie do Siostry na obiad, który niestety coś mi zaszkodził, żołądek po godzinie odmówił mi posłuszeństwa:/
Miałam jechać do serwisu spr czy są nowe miseczki do suportu, ale plan uległ zmianie i przegoniona zostałam po Gdańsku przez Adama. Nie powiem mogłam zobaczyć na co stać Kugu, ale chyba moje możliwości okazały się trochę mniejsze;/ oj jeszcze dużo pracy przede mną.
Później do domu odstawić rower i z kuzynką do kina.
Wieczorem czyszczenie roweru, smarowanie łańcucha i spać;p
A jutro może stuknie 50 km, kto to wie....:)
Pozdrower!!
Dziś krótko, śpiąca jestem przeogromnie;/
Do pracy odważyłam dzisiaj się pojechać na Kugu, co okazało się dobrym wyjściem, na miejscu byłam 5.50:D

Kugu w pracy© kuguar
Po robocie do Siostry na obiad, który niestety coś mi zaszkodził, żołądek po godzinie odmówił mi posłuszeństwa:/
Miałam jechać do serwisu spr czy są nowe miseczki do suportu, ale plan uległ zmianie i przegoniona zostałam po Gdańsku przez Adama. Nie powiem mogłam zobaczyć na co stać Kugu, ale chyba moje możliwości okazały się trochę mniejsze;/ oj jeszcze dużo pracy przede mną.
Później do domu odstawić rower i z kuzynką do kina.
Wieczorem czyszczenie roweru, smarowanie łańcucha i spać;p
A jutro może stuknie 50 km, kto to wie....:)
Pozdrower!!
Dane wycieczki:
| Km: | 29.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
pierwszy raz na O.K.
Poniedziałek, 26 października 2009 | dodano:26.10.2009Kategoria po 3M, 0.00 - 49.99 km, majstrowanie
Ten dzień na pewno będzie długo gościł w moich wspomnieniach;)
Pierwszy raz w moim życiu zwalniałam się z pracy, ale to dużo by opowiadać;) Stres który towarzyszył całej sytuacji był niekiedy nie do zniesienia, na szczęście już wszystko za mną i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej;)
Po południu odwiedziłam ulubiony serwis/sklep rowerowy, gdzie nabyłam nowe obręcze, Ace-18, prezentują się naprawdę dobrze:)

Ale jak zwykle coś zawsze mam w planie aby zmodyfikować i tak samo jest z obręczami:) od razu poszłam do sklepu obok, zakupiłam farby (oczywiście białą i czarną) Pan na tyle był miły, że zgodził się w momencie gdy rozmyślę się z planów malarskich oddać nienaruszone opakowania:)
A osiągnąć chciałabym coś takiego jak jest na tym obrazku (słownie powiedziałam koledze co chciałabym zrobić, a dostałam z powrotem przykład z rzeczywistości):

źródło:
http://www.forumrowerowe.org/index.php?app=gallery&module=images§ion=viewimage&img=1666
Po drodze spotkałam się ze znajomym, który przyjechał swoim ostrzakiem z prezentami:D ale i tak największa frajdą była przejażdżka - brak słów, jak na pierwszą jazdę - rewelacja!!!! fakt, że rama trochę za duża, ale i tak - bajecznie. Tym bardziej nie mogę doczekać się swojego składaka;)
Oczywiście dyskusja, wymiana uwag, spostrzeżeń - czyli standardowe objawy cyklozy;) ehhh....:)
A jutro - rama:D
I na koniec, coś egzotycznego:
<
Pierwszy raz w moim życiu zwalniałam się z pracy, ale to dużo by opowiadać;) Stres który towarzyszył całej sytuacji był niekiedy nie do zniesienia, na szczęście już wszystko za mną i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej;)
Po południu odwiedziłam ulubiony serwis/sklep rowerowy, gdzie nabyłam nowe obręcze, Ace-18, prezentują się naprawdę dobrze:)

Ale jak zwykle coś zawsze mam w planie aby zmodyfikować i tak samo jest z obręczami:) od razu poszłam do sklepu obok, zakupiłam farby (oczywiście białą i czarną) Pan na tyle był miły, że zgodził się w momencie gdy rozmyślę się z planów malarskich oddać nienaruszone opakowania:)
A osiągnąć chciałabym coś takiego jak jest na tym obrazku (słownie powiedziałam koledze co chciałabym zrobić, a dostałam z powrotem przykład z rzeczywistości):

źródło:
http://www.forumrowerowe.org/index.php?app=gallery&module=images§ion=viewimage&img=1666
Po drodze spotkałam się ze znajomym, który przyjechał swoim ostrzakiem z prezentami:D ale i tak największa frajdą była przejażdżka - brak słów, jak na pierwszą jazdę - rewelacja!!!! fakt, że rama trochę za duża, ale i tak - bajecznie. Tym bardziej nie mogę doczekać się swojego składaka;)
Oczywiście dyskusja, wymiana uwag, spostrzeżeń - czyli standardowe objawy cyklozy;) ehhh....:)
A jutro - rama:D
I na koniec, coś egzotycznego:
<
Dane wycieczki:
| Km: | 1.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Deszczowy poniedziałek;)
Poniedziałek, 12 października 2009 | dodano:13.10.2009Kategoria samotnie, po 3M, 0.00 - 49.99 km
Po praca zjadłam obiad i obiecałam sobie, że oddam w końcu rower kuzynce:) nie zakładałam, że będzie aż taka brzydka pogoda - niestety. Najpierw jednak musiałam zaliczyć sklep i wymienić przebitą dętkę - pan serwisant śmiał się, że to znowu ja w tak niedługim czasie:)
Gdy opuściłam, ciepły sklep cały czas padało - nasunęłam kaptur jeszcze bardziej na czoło, opatuliłam się i nie pozostawało mi nic innego jak zacisnąć zęby i jechać:) Miałam cichą nadzieję, aby w drodze nie złapać trzeciej gumy w tym niedługim czasie;) Jadąc ulicami ludzie trochę dziwnie na mnie patrzeli - w taką pogodę i na rower:)
Na szczęście szczęśliwie dotarłam:) z żalem żegnałam się z Unibikem;) ale już niedługo będę pomykać na swoim;)
Gdy opuściłam, ciepły sklep cały czas padało - nasunęłam kaptur jeszcze bardziej na czoło, opatuliłam się i nie pozostawało mi nic innego jak zacisnąć zęby i jechać:) Miałam cichą nadzieję, aby w drodze nie złapać trzeciej gumy w tym niedługim czasie;) Jadąc ulicami ludzie trochę dziwnie na mnie patrzeli - w taką pogodę i na rower:)
Na szczęście szczęśliwie dotarłam:) z żalem żegnałam się z Unibikem;) ale już niedługo będę pomykać na swoim;)
Dane wycieczki:
| Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:35 | km/h: | 17.14 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 6.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||

