Wpisy archiwalne w kategorii
po 3M
| Dystans całkowity: | 13513.05 km (w terenie 182.90 km; 1.35%) |
| Czas w ruchu: | 37:32 |
| Średnia prędkość: | 19.96 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 50.49 km/h |
| Liczba aktywności: | 338 |
| Średnio na aktywność: | 39.98 km i 1h 37m |
| Więcej statystyk | |
Wieczorne kręcenie....
Wtorek, 19 października 2010 | dodano:19.10.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Coś w sam raz na wieczór, rozpływam się przy tym utworze...
Plan z wczoraj, zająć się Kanarkiem a jak starczy czasu i cierpliwości to później ostre na tapetę....
Miałam naprawdę dobre chęci coś zrobić przy szosie - plan - wyczyścić łańcuch i napęd... od zakupu generalnie nic tam nie robiłam ponieważ, przyznam się bez bicia smar który użył pierwszy właściciel tak koszmarnie wyglądał i tak się lepił, że nie miałam ochoty go ruszać i tak jakoś zawsze to odkładałam na później.... aż w końcu mówię basta - muszę się tego pozbyć i doprowadzić do takiego stanu aby mogło to jakoś się prezentować i móc zakonserwować łańcuch jakimś lepszym olejem, który nie przyciąga do siebie takich ilości brudu....
Ściągnęłam łańcuch aby go jakoś wyczyścić, ale ten smar z domieszką wszystkiego co przez ten czas zdążyło się do niego przyczepić, który go oblepiał za chiny ludowe nie chciał zejść, a stosowałam metodę tą co zawsze jak czyściłam łańcuch w ostrym - o nie! Po dobroci nie chciał to trudno, poczeka sobie na swoją kolej jak znajdę więcej czasu na niego i wygrzebałam jakiś inny nowy łańcuch w szpargałach.
Dobra czas na kasetę, odkręciłam koło. W ostrym nie mam problemu, jedna zębatka - wyczyszczenie jej i dostanie się w każdy zakamarek nie stanowi dla mnie większego problemu, ale kurde tu jest ich 7.... ;) Skończyło się na tym, że wyciągnęłam ośkę z koła, posypały się kulki z łożyska.... z panikowałam... chciałam je włożyć ładnie na miejsce, jednej w ogóle nie mogłam ze środka wyciągnąć.... o nieee! Miało pójść szybko i sprawnie a nie z takimi problemami - tak się nie bawimy! To nie był dzień serwisowania roweru od najmniejszej śrubki - rozkręconego Kanarka zostawiłam do soboty - wtedy się tym zajmę dokładniej!
A dzisiaj, rower tylko po południu aby się zmęczyć i odstresować po całym dniu w robocie! Wjeżdżając na ścieżkę zaczyna kropić. Nie ma opcji, nie zawrócę - trudno najwyżej zmoknę! Na szczęście gdzieś się ten deszcz rozwiał! Jazda bardzo przyjemna - nie mogłam tylko zapominać aby równocześnie z pedałowaniem również ruszać ciągle pacami u nóg - zapominanie o tym skutkowało uczuciem takiego skostnienia stóp i palców, a jaki ból przy tym...;/ jedyna opcja albo ocieplacze, albo trzeba będzie z szafy wyciągnąć inne buty - przecież nie zrezygnuję z jeżdżenia;p
Powrót w świetle księżyca, który starał się przebić przez chmury.... Dzisiaj jechałam o dobrej godzinie, piekarnia roztaczała cudowny zapach na okolicę - uroczy akcent na koniec dnia, dało mi to takiego kopniaka, że pod sam dom 30 z licznika nie schodziło;D
Pozdrower!!!
Plan z wczoraj, zająć się Kanarkiem a jak starczy czasu i cierpliwości to później ostre na tapetę....
Miałam naprawdę dobre chęci coś zrobić przy szosie - plan - wyczyścić łańcuch i napęd... od zakupu generalnie nic tam nie robiłam ponieważ, przyznam się bez bicia smar który użył pierwszy właściciel tak koszmarnie wyglądał i tak się lepił, że nie miałam ochoty go ruszać i tak jakoś zawsze to odkładałam na później.... aż w końcu mówię basta - muszę się tego pozbyć i doprowadzić do takiego stanu aby mogło to jakoś się prezentować i móc zakonserwować łańcuch jakimś lepszym olejem, który nie przyciąga do siebie takich ilości brudu....
Ściągnęłam łańcuch aby go jakoś wyczyścić, ale ten smar z domieszką wszystkiego co przez ten czas zdążyło się do niego przyczepić, który go oblepiał za chiny ludowe nie chciał zejść, a stosowałam metodę tą co zawsze jak czyściłam łańcuch w ostrym - o nie! Po dobroci nie chciał to trudno, poczeka sobie na swoją kolej jak znajdę więcej czasu na niego i wygrzebałam jakiś inny nowy łańcuch w szpargałach.
Dobra czas na kasetę, odkręciłam koło. W ostrym nie mam problemu, jedna zębatka - wyczyszczenie jej i dostanie się w każdy zakamarek nie stanowi dla mnie większego problemu, ale kurde tu jest ich 7.... ;) Skończyło się na tym, że wyciągnęłam ośkę z koła, posypały się kulki z łożyska.... z panikowałam... chciałam je włożyć ładnie na miejsce, jednej w ogóle nie mogłam ze środka wyciągnąć.... o nieee! Miało pójść szybko i sprawnie a nie z takimi problemami - tak się nie bawimy! To nie był dzień serwisowania roweru od najmniejszej śrubki - rozkręconego Kanarka zostawiłam do soboty - wtedy się tym zajmę dokładniej!
A dzisiaj, rower tylko po południu aby się zmęczyć i odstresować po całym dniu w robocie! Wjeżdżając na ścieżkę zaczyna kropić. Nie ma opcji, nie zawrócę - trudno najwyżej zmoknę! Na szczęście gdzieś się ten deszcz rozwiał! Jazda bardzo przyjemna - nie mogłam tylko zapominać aby równocześnie z pedałowaniem również ruszać ciągle pacami u nóg - zapominanie o tym skutkowało uczuciem takiego skostnienia stóp i palców, a jaki ból przy tym...;/ jedyna opcja albo ocieplacze, albo trzeba będzie z szafy wyciągnąć inne buty - przecież nie zrezygnuję z jeżdżenia;p
Powrót w świetle księżyca, który starał się przebić przez chmury.... Dzisiaj jechałam o dobrej godzinie, piekarnia roztaczała cudowny zapach na okolicę - uroczy akcent na koniec dnia, dało mi to takiego kopniaka, że pod sam dom 30 z licznika nie schodziło;D
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 37.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Pozytywna niedziela.....
Niedziela, 17 października 2010 | dodano:17.10.2010Kategoria 50.00 - 99.99 km., po 3M, Kanarek, w towarzystwie
Ten utwór katuję od dobrego tygodnia z drobnymi przerwami, w końcu przyszła na niego pora.... gitarka szczególnie mi się podoba, hmm... tak po dłuższym zastanowieniu, nie ma w niej rzeczy do której mogłabym się przyczepić;D
Miała być kontrolowana jazda za samochodem, jednak tym razem się nie udało... Pogoda dopisała do ,,treningu" - nie ma to faworek na zakończenie jazdy - moja piekarnia nawet w niedzielę jest czynna i to w niej lubię! Po południu jeszcze rundka tu i tak w kilku sprawach!
Dzisiaj był dzień katowania Kanarka - spisał się dobrze i nie marudził za bardzo. Niedługo dostanie nowy licznik - usze się zebrać aby zamocować go... przekładanie między dwoma rowerami sigmy jest trochę męczące;/
Dawno żadnego dowcipu o teściowej nie było!
Franek mówi do kolegi:
- W niedzielę wybieram się z teściową na giełdę staroci.
- A ile chcesz za nią dostać?
Pozdrower!!!
Miała być kontrolowana jazda za samochodem, jednak tym razem się nie udało... Pogoda dopisała do ,,treningu" - nie ma to faworek na zakończenie jazdy - moja piekarnia nawet w niedzielę jest czynna i to w niej lubię! Po południu jeszcze rundka tu i tak w kilku sprawach!
Dzisiaj był dzień katowania Kanarka - spisał się dobrze i nie marudził za bardzo. Niedługo dostanie nowy licznik - usze się zebrać aby zamocować go... przekładanie między dwoma rowerami sigmy jest trochę męczące;/
Dawno żadnego dowcipu o teściowej nie było!
Franek mówi do kolegi:
- W niedzielę wybieram się z teściową na giełdę staroci.
- A ile chcesz za nią dostać?
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 67.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kanarek - Sprzedany | ||
Towarzysko.....:D
Sobota, 16 października 2010 | dodano:16.10.2010Kategoria 50.00 - 99.99 km., po 3M, W szponach Kugu, w towarzystwie
No dobra, Marwin ma u mnie specjalne względy:D Z każdym następnym odsłuchaniem odkrywam kolejny element nad którym się zachwycam.... coś niesamowitego!
Od samego rana zapowiadało się, że sobota będzie piękna! Nie mogłam sobie pozwolić tym razem na zmarnowanie takiej szansy! Kierunek Gdynia. Po pysznym obiedzie i spotkaniu z Kasią powrót alejkami + kilka rundek:D
Pozdrower!!!
Od samego rana zapowiadało się, że sobota będzie piękna! Nie mogłam sobie pozwolić tym razem na zmarnowanie takiej szansy! Kierunek Gdynia. Po pysznym obiedzie i spotkaniu z Kasią powrót alejkami + kilka rundek:D
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 71.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Rowerowy mix...
Czwartek, 14 października 2010 | dodano:14.10.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, Landryna, po 3M, praca - sama przyjemność, W szponach Kugu, w towarzystwie
Z dedykacją dla Djablicy;) trochę długo to trwało, ale z małą podpowiedzią się udało....:)
Kolejny dzień wygranej z lenistwem;D chociaż nie powiem, rano miałam przez 5s ochotę jechać autobusem - jednak przeszło mi tak szybko jak się pojawiło!
Po robocie szybki obiad i zmiana roweru na Landrynę... Jazda w towarzystwie w terenie, powrót w deszczu.... Więcej może jutro.... Co do dystansu to taki trochę niedokładny, ale musi wystarczyć!
Pozdrower!!!
Kolejny dzień wygranej z lenistwem;D chociaż nie powiem, rano miałam przez 5s ochotę jechać autobusem - jednak przeszło mi tak szybko jak się pojawiło!
Po robocie szybki obiad i zmiana roweru na Landrynę... Jazda w towarzystwie w terenie, powrót w deszczu.... Więcej może jutro.... Co do dystansu to taki trochę niedokładny, ale musi wystarczyć!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 45.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Popołudniowe kręcenie.....
Środa, 13 października 2010 | dodano:13.10.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Trochę pozytywnych rytmów..... :D
Z waletowania na klatce Landryny wyszły niezłe heca! Z rana dzisiaj dostałam tel, że komuś bardzo ten fakt nie spodobał się i nie omieszkał donieść do spółdzielni o przetrzymywaniu roweru w takim miejscu:D Oko wielkiego brata czuwa! Po robocie Landryna niestety wylądowała w piwnicy - jednak brak miejsca mnie do tego zmusił....
Dzisiaj znów do pracy komunikacją, ale w końcu nastał ten dzień gdy już od południa marzyłam kiedy pójdę na rower! Czyli okres słabości minął, czas wrócić na swoje tory:D Po pracy szybko przebrałam się i w drogę! Oj nogi same się kręciły. Zimno, chwilami delikatny deszcz, wiatr - ale nic mi dziś nie przeszkadzało. Zamiast przez tydzień korzystać ze słońca, to nie - wtedy na rower nawet nie spojrzałam, a teraz pogoda się psuje to ja zaczynam jeździć:D Ale tak to już ze mną jest!
Na jednym z dość ostrych zakrętów prawie zaliczyłam klasyczny ślizg, ale nie wiem jakim cudem wyszłam z tego cało, opona nie straciła przyczepności a była od włos od tego.... przynajmniej wiem na jaki maksymalny przechył sobie mogę pozwolić aby pokonać zakręt bez wywrotki:D
Powrót z ,,małym" obciążeniem w postaci 20 jajek i dwóch słoików jedno litrowych miodu:D Jazda z wypełnioną torbą bardzo zrównoważona, bez szarżowania, nie mogłam sobie pozwolić aby coś się potłukło, na szczęście się udało!
Pozdrower!!!
Z waletowania na klatce Landryny wyszły niezłe heca! Z rana dzisiaj dostałam tel, że komuś bardzo ten fakt nie spodobał się i nie omieszkał donieść do spółdzielni o przetrzymywaniu roweru w takim miejscu:D Oko wielkiego brata czuwa! Po robocie Landryna niestety wylądowała w piwnicy - jednak brak miejsca mnie do tego zmusił....
Dzisiaj znów do pracy komunikacją, ale w końcu nastał ten dzień gdy już od południa marzyłam kiedy pójdę na rower! Czyli okres słabości minął, czas wrócić na swoje tory:D Po pracy szybko przebrałam się i w drogę! Oj nogi same się kręciły. Zimno, chwilami delikatny deszcz, wiatr - ale nic mi dziś nie przeszkadzało. Zamiast przez tydzień korzystać ze słońca, to nie - wtedy na rower nawet nie spojrzałam, a teraz pogoda się psuje to ja zaczynam jeździć:D Ale tak to już ze mną jest!
Na jednym z dość ostrych zakrętów prawie zaliczyłam klasyczny ślizg, ale nie wiem jakim cudem wyszłam z tego cało, opona nie straciła przyczepności a była od włos od tego.... przynajmniej wiem na jaki maksymalny przechył sobie mogę pozwolić aby pokonać zakręt bez wywrotki:D
Powrót z ,,małym" obciążeniem w postaci 20 jajek i dwóch słoików jedno litrowych miodu:D Jazda z wypełnioną torbą bardzo zrównoważona, bez szarżowania, nie mogłam sobie pozwolić aby coś się potłukło, na szczęście się udało!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 40.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Ponidziałkowy ciężki rozruch....
Poniedziałek, 11 października 2010 | dodano:11.10.2010Kategoria po 3M, Landryna, 0.00 - 49.99 km
Ehh zatańczyć do tego kiedyś tango.... marzenie;D
Przyznam się bez bicia, że od środy wieczorem rower poszedł sobie chwilo w odstawkę, hmm... od marca jak sobie przypomnę - jest to najdłuższa przerwa bez roweru - 4 dni, coś nie tak ze mną, ale na razie jeszcze nie odkryłam co to za wirus mnie zaatakował, że pozwoliłam sobie na takie lenistwo. A nie miałam naprawdę się do czego przyczepić - temperatury okej, pogoda rewelacyjna - słońce ostro świeciło, wiatr znośny a ja tłukę się do roboty komunikacją;)
Ale za to ile ciekawych rozmów się nasłuchałam:
- ,,A, że pani z biologi to znów się na mnie uwzięła i karze mi się wszystkiego uczyć i robi niezapowiedziane kartkówki!"
- ,,A ta stara panna z Polaka znów przez wakacje sobie nikogo nie znalazł - z resztą kto by z taką wytrzymał!"
- ,,A pan z W-F to taki fajny, szkoda, że nosi obrączkę!" (ten tekst padł z ust dziewczyny może 13 letniej - pozostawię to bez komentarza).
Wiele innych ciekawych rozmów gimnazjalistów i licealistów, które z rana wprawiały mnie w jeszcze lepszy humor!
Dzisiaj po pracy do Siostry odebrać Landrynę i na niej przetransportować się do domu.... Już zapomniałam jaka ona koszmarnie ciężka! Waży chyba tyle co ostre i szosa razem wzięte;D Nie chciałam już wstawiać jej do mieszkania, została przypięta na jeden dzień na klatce - nie boję się, że ją zwiną bo kto by takie żelastwo chciał - chyba że na skup złomu sprzedać - to okej! Muszę zrobić dla miejsce i wyjdzie na to, ze trzymać będę w domu 3 sprawne rowery i jeden w rozsypce.....:D No nic to jakoś trzeba będzie się pomieścić hihih;)
A teraz czas na zabawę przy nowych kołach do Peugeota! Więcej o tym kiedy indziej!
Pozdrower!!!
Przyznam się bez bicia, że od środy wieczorem rower poszedł sobie chwilo w odstawkę, hmm... od marca jak sobie przypomnę - jest to najdłuższa przerwa bez roweru - 4 dni, coś nie tak ze mną, ale na razie jeszcze nie odkryłam co to za wirus mnie zaatakował, że pozwoliłam sobie na takie lenistwo. A nie miałam naprawdę się do czego przyczepić - temperatury okej, pogoda rewelacyjna - słońce ostro świeciło, wiatr znośny a ja tłukę się do roboty komunikacją;)
Ale za to ile ciekawych rozmów się nasłuchałam:
- ,,A, że pani z biologi to znów się na mnie uwzięła i karze mi się wszystkiego uczyć i robi niezapowiedziane kartkówki!"
- ,,A ta stara panna z Polaka znów przez wakacje sobie nikogo nie znalazł - z resztą kto by z taką wytrzymał!"
- ,,A pan z W-F to taki fajny, szkoda, że nosi obrączkę!" (ten tekst padł z ust dziewczyny może 13 letniej - pozostawię to bez komentarza).
Wiele innych ciekawych rozmów gimnazjalistów i licealistów, które z rana wprawiały mnie w jeszcze lepszy humor!
Dzisiaj po pracy do Siostry odebrać Landrynę i na niej przetransportować się do domu.... Już zapomniałam jaka ona koszmarnie ciężka! Waży chyba tyle co ostre i szosa razem wzięte;D Nie chciałam już wstawiać jej do mieszkania, została przypięta na jeden dzień na klatce - nie boję się, że ją zwiną bo kto by takie żelastwo chciał - chyba że na skup złomu sprzedać - to okej! Muszę zrobić dla miejsce i wyjdzie na to, ze trzymać będę w domu 3 sprawne rowery i jeden w rozsypce.....:D No nic to jakoś trzeba będzie się pomieścić hihih;)
A teraz czas na zabawę przy nowych kołach do Peugeota! Więcej o tym kiedy indziej!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 8.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Żółta Landryna | ||
Pozytywna środa....;)
Środa, 6 października 2010 | dodano:06.10.2010Kategoria 50.00 - 99.99 km., po 3M, praca - sama przyjemność, W szponach Kugu
Na dzisiejszy wieczór w sam raz.... Jeff jest niesamowity!
Standard praca i oczywiście popołudniowe kręcenie. Ścieżka nad morzem prawie pusta, spokojnie można ,,szaleć" ;) Przysiadłam na 15 na ławce aby pooglądać ,,cuda" które odebrałam dzisiaj z poczty... teraz to dopiero zacznie się zabawa!
Chyba jeszcze nigdy nie pisałam, że mam to szczęście każdego razu przejeżdżać koło piekarni, ale tym razem nie chodzi o faworki! Aromaty, które rozchodzą się na okolice z pieców są nieziemskie - zapach świeżo pieczonego chleba, albo ciast - coś cudownego. Nie zawsze mogę go poczuć, zależnie od pory. Dzisiaj miałam to szczęście - taki miły akcent na zakończenie rowerowania:)
Pozdrower!!
Standard praca i oczywiście popołudniowe kręcenie. Ścieżka nad morzem prawie pusta, spokojnie można ,,szaleć" ;) Przysiadłam na 15 na ławce aby pooglądać ,,cuda" które odebrałam dzisiaj z poczty... teraz to dopiero zacznie się zabawa!
Chyba jeszcze nigdy nie pisałam, że mam to szczęście każdego razu przejeżdżać koło piekarni, ale tym razem nie chodzi o faworki! Aromaty, które rozchodzą się na okolice z pieców są nieziemskie - zapach świeżo pieczonego chleba, albo ciast - coś cudownego. Nie zawsze mogę go poczuć, zależnie od pory. Dzisiaj miałam to szczęście - taki miły akcent na zakończenie rowerowania:)
Pozdrower!!
Dane wycieczki:
| Km: | 61.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Zabiegany wtorek....
Wtorek, 5 października 2010 | dodano:05.10.2010Kategoria 50.00 - 99.99 km., po 3M, praca - sama przyjemność, W szponach Kugu, w towarzystwie
Rob ma nieziemski głos, którym potrafi naprawdę wyprawiać cuda, ciary na plechach murowane....wersja instrumentalna, równie wciskająca w fotel...
Oj dzisiaj trochę kręcenia się uzbierało - bardzo rano do pracy aby mieć później po południu więcej czasu!
Po robocie do Kuzynki i do pokonania ta koszmarna góra - ale tym razem udało się bez przystanku, sukces:D Następnie nad Morze na ścieżkę pośmigać - trochę sama, później już w towarzystwie. Powrót o zmroku....
Pozdrower!!!
Oj dzisiaj trochę kręcenia się uzbierało - bardzo rano do pracy aby mieć później po południu więcej czasu!
Po robocie do Kuzynki i do pokonania ta koszmarna góra - ale tym razem udało się bez przystanku, sukces:D Następnie nad Morze na ścieżkę pośmigać - trochę sama, później już w towarzystwie. Powrót o zmroku....
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 80.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Poniedziałkowy standard.....
Poniedziałek, 4 października 2010 | dodano:04.10.2010Kategoria 50.00 - 99.99 km., po 3M, praca - sama przyjemność, W szponach Kugu, z humorem
Czas po odkopywać trochę staroci - ten zdecydowanie znajduje się w pierwszej dziesiątce;D
Standard do pracy ale tym razem w nowym stroju:D z rana może trochę chłodno, ale po 5 minutach się rozgrzałam:D W robocie tylko do 11.30 bo w dzielnicy ktoś chyba rozwalił kabel i do 14 zostaliśmy pozbawieni zasilania, więc szef nas zwolnił! Później w kilka miejsc pozałatwiać sprawunki!
A taki oto dialog przesłała mi kuzynka:
Tatuś siedzi przy śniadaniu. Piotruś przybiega do niego ze swojego pokoiku i pokazuje mu ulepiony przez siebie i mamę z ciastoliny samolot.
Piotruś: Patrz jaki ładny zrobiliśmy?
Tatuś: Super synku rybka wam wyszła.
Piotruś po chwili konsternacji: To samolot, tatusiu, nie rybka! Po czym po chwili dodajesz z pełnym oburzeniem w głosie: Tatusiu czy widziałeś, kiedyś, żeby rybka miała okna?
Pozdrower!!!
Standard do pracy ale tym razem w nowym stroju:D z rana może trochę chłodno, ale po 5 minutach się rozgrzałam:D W robocie tylko do 11.30 bo w dzielnicy ktoś chyba rozwalił kabel i do 14 zostaliśmy pozbawieni zasilania, więc szef nas zwolnił! Później w kilka miejsc pozałatwiać sprawunki!
A taki oto dialog przesłała mi kuzynka:
Tatuś siedzi przy śniadaniu. Piotruś przybiega do niego ze swojego pokoiku i pokazuje mu ulepiony przez siebie i mamę z ciastoliny samolot.
Piotruś: Patrz jaki ładny zrobiliśmy?
Tatuś: Super synku rybka wam wyszła.
Piotruś po chwili konsternacji: To samolot, tatusiu, nie rybka! Po czym po chwili dodajesz z pełnym oburzeniem w głosie: Tatusiu czy widziałeś, kiedyś, żeby rybka miała okna?
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 58.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||
Koszmarnie zimno....;/
Piątek, 1 października 2010 | dodano:01.10.2010Kategoria w towarzystwie, W szponach Kugu, po 3M, 0.00 - 49.99 km
Jedną piosenkę z tego serialu już umieściłam, czas na drugą....;D
Dzisiaj wielki dzień! W końcu przyszła utęskniona i długo wypatrywana przesyłka! Strój, miał być na Żuławy - z pewnych przyczyn nie udało się! Dobrze, że w ogóle jest!

Wieczorkiem najpierw na spacer z Sąsiadką;) gdzie miała miejsce sesja zdjęciowa;D

Wiadomo kto tu jest najważniejszy;)

A później na ścieżki trochę się pomęczyć przed spaniem - jednak wiatr i ogólnie niska temperatura wygoniły mnie szybciej niż myślałam.... Szczękałam zębami, chowałam ręce w rękawy, jechałam na złamanie karku i kurde nic - ciągle zimno, co za koszmar - marzyłam o ciepłej bluzie i gorącej herbacie, którą sobie zaparzę tylko jak wrócę do domu! Rozgrzałam się dopiero pod samymi drzwiami;/
To teraz brakuje mi jeszcze jakiś sensownych butów;D ale i na nie przyjdzie pora!
Pozdrower!!!
Dzisiaj wielki dzień! W końcu przyszła utęskniona i długo wypatrywana przesyłka! Strój, miał być na Żuławy - z pewnych przyczyn nie udało się! Dobrze, że w ogóle jest!

Nowy nabytek© Kuguar
Wieczorkiem najpierw na spacer z Sąsiadką;) gdzie miała miejsce sesja zdjęciowa;D

Zdjęcie w ogóle niepozowane ;)© Sąsiadka
Wiadomo kto tu jest najważniejszy;)

Kuguar&Kugu;© Sąsiadka
A później na ścieżki trochę się pomęczyć przed spaniem - jednak wiatr i ogólnie niska temperatura wygoniły mnie szybciej niż myślałam.... Szczękałam zębami, chowałam ręce w rękawy, jechałam na złamanie karku i kurde nic - ciągle zimno, co za koszmar - marzyłam o ciepłej bluzie i gorącej herbacie, którą sobie zaparzę tylko jak wrócę do domu! Rozgrzałam się dopiero pod samymi drzwiami;/
To teraz brakuje mi jeszcze jakiś sensownych butów;D ale i na nie przyjdzie pora!
Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
| Km: | 17.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Kugu - ostre koło | ||

