tekst alternatywny
kuguar LOGO

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kuguar.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

0.00 - 49.99 km

Dystans całkowity:6835.62 km (w terenie 69.90 km; 1.02%)
Czas w ruchu:23:42
Średnia prędkość:18.73 km/h
Maksymalna prędkość:42.00 km/h
Liczba aktywności:251
Średnio na aktywność:27.23 km i 1h 07m
Więcej statystyk

Szklana pułapka.....:)

Sobota, 2 stycznia 2010 | dodano:02.01.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M
Generalnie pioseneczka nie pozorna, ale w głowie potrafi siedzieć długo....


Plan na dziś: odwiedzić Kasię, odebrać od niej rower i zawieść go koledze od którego go pożyczyłam... Śnieg cały czas padał, nie ułatwiał mi zadania...:)

Wyruszam koło 15 na Skmę. Dzisiaj kolejna scenka rodzajowa zaobserwowana w przedziale:
Nie ważne na jakiej stacji - wsiada chłopak z dziewczyną, wiek około 21-23 lata. Siadają koło siebie. On cały czas czule trzyma jej dłoń w swojej aby nie marzła. Dziewczyna jakaś naburmuszona. On czule pyta się jej:
- Co się stało??
Ona tylko jak obrażona królewna odwraca od niego twarz w stronę okna, nic nie mówi.
- Słońce, co się dzieje? - nie daje za wygraną.
Dalej twardo patrzy w okno.....
Chłopak daje za wygraną. Wtedy ona łaskawie się odezwała:
- Bo zapomniałeś o naszej miesięcznicy....:D
Przerażenie na twarzy chłopaka - Co to jest miesięcznica? - pyta się
I się zaczęło tłumaczenie, a dlaczego zapomniałeś, wymówki....

Czasami takie pary są naprawdę pocieszne, uśmiałam się w duchu i trochę zrobiło mi się szkoda tego chłopaka, dostać burę prawie za nic....:D

U Kasi kawka, pogaduchy:) ale czas szybko leciał i się szybko ściemniło:) spakowałam co miałam, oddałam co trzeba i w drogę:D
Trasa od Redłowa do Sopotu wzdłuż Al. Niepodległości, na deptaku byłam nie lada atrakcją:
- Patrz rower:D - co rusz słyszałam za sobą:D
No kurcze, nie jest jakiś super mróz, padał trochę śnieg - ale to nie powód aby jechać z rowerem Skmką:D i z niego rezygnować....:)

Wbiłam się na ścieżkę wzdłuż Morza i tutaj niestety czyhała na mnie pułapka....Szklana. Cała trasa rowerowa była przykryta warstewką śniegu a pod nim czysty lód, pewna że szerokie opony z bieżnikiem wyratują mnie z każdej opresji jechałam sobie w miarę równym tempem do czasu jednego zakrętu.....

Kolejna wywrotka na ten sam bok co w czwartek. Tym razem lewe kolano bolało i boli dalej... Jutro pewnie siniaki będą się mienić wszystkimi kolorami tęczy hihi:D

Dalej od Brzeźna jechałam już baaaaaaaardzo ostrożnie. Rowerek odstawiłam - plan wykonany. Mogłam spokojnie wrócić do domu, deptaną dwójką:D

Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:19.50Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:

Rowerowy Sylwester.....:)

Czwartek, 31 grudnia 2009 | dodano:01.01.2010Kategoria 0.00 - 49.99 km, W szponach Kugu, w towarzystwie
Na początek bardzo POZYTYWNY filmik z kawałkiem dobrej muzyczki... fajna inicjatywa:D


Nie brałam aparatu, dlatego muszę się posiłkować na zdjęciach wrzuconych przez innych uczestników wyprawy.
Relację oraz foty można znaleźć na tej stronie.

Trasa: Rumia- Osłonino- Rzucewo- Puck- Władysławowo- Chałupy- Kuźnice- Chałupy- Władysławowo- Puck- Żelistrzewo- Mrzezino- Rumia

Niestety z ekipą dojechałam tylko do Pucka, ale wszystko po kolei:D

Udało mi się namówić również na wyprawę koleżankę Kasię. O 19 wsiadamy w Skmkę na Politechnice, miłe zaskoczenie w ostatnim wagonie od Gdańska jadą pierwsi śmiałkowie wyprawy;) Ustawienie rowerów, przedstawienie się. Na kolejnych stacjach wsiadali następni uczestnicy:D

Punkt 20.00 ruszamy z Rumi w drogę. Jako grupa byliśmy nie lada atrakcją dla przechodniów, trochę ze zdziwieniem i niedowierzaniem odprowadzali nas wzrokiem - inni życzyli udanej wyprawy:D fajna sprawa:D
3km za Rumią niestety ekipa się uszczupla o Kasię, która jednak podejmuje decyzję o powrocie.

Reszta śmiałków jedzie dalej. I tu ma miejsce mój widowiskowy upadek:D
Droga generalnie cały czas biała, nagle widzę ciemną powierzchnię, myślę sobie, goła ziemia. Niestety okazało się to Czarnym Złem (czytaj lód) - moje ,,super ekstra, zimowe" opony nie dały rady:D leżałam jak długa.....;D Michał i Krzysiek pomogli mi się z tego pozbierać, na szczęście tylko delikatnie stłuczone lewe kolano - to jeszcze mogłam przeżyć, gorzej jak by poszła butelka szampana:D

Księżyc przyświecał drogę, jechało się rewelacyjnie. Do momentu gdy przyszła pora na Klify... Generalnie udało się, ale nie było łatwo! Dzielnie na końcu towarzyszył mi Krzysztof, któremu dziękuję za pożyczenie czołówki i pomoc. W końcu koniec - gdy zobaczyłam płaską ścieżkę rowerową buzia sama mi się śmiała - niemalże jak moja ,,Ziemia Obiecana":D

W końcu Puck. Mały przystanek aby się posilić, wypić coś ciepłego, uzupełnić zapasy energii. Każdy dzielił się tym co miał i to było miłe;] I dalej w trasę ścieżką rowerową.

Kawałek za Puckiem mój suport odmówił posłuszeństwa. (zdjęcie zrobione już następnego dnia jak przyjechałam do domu)
Rozwalony suport... © kuguar

Pożegnałam się z ekipą tą która była bardziej z tyłu i ze smutną miną z buta wróciłam w stronę miasta mając nadzieję, że szybko znajdę dworzec i coś akurat będzie jechać w stronę Gdańska. Jednak godzina 23 nie napawała mnie optymizmem. Stało się inaczej.....

Spotkałam dwie miłe starsze panie które zapytałam się o drogę na dworzec. Tak się w czuły w całą sytuację, że niemalże chciały mnie u siebie przenocować, ale skończyło się na spaniu na plebani przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Dostałam wygodne łóżko, świeżą pościel, możliwość korzystania z łazienki, ręcznik, nawet proboszcz chciał przynieść telewizor abym nie nudziła się w taką noc - jednak za to podziękowałam. Ogólnie przesympatycznie zostałam przyjęta. Dałam znać Grupie, że już jestem bezpieczna, obdzwoniłam znajomych z życzeniami noworocznymi. O 24 popatrzyłam prze okno na pokaz fajerwerków i poszłam grzecznie spać, trochę z żalem w sercu, że nie jestem teraz na molo z całą ekipą....

Przed 8 wstałam na śniadanie, które zjadłam w towarzystwie gosposi, proboszcza oraz pieska który mieszkał na plebani. I całe śniadanie wpatrzony był we mnie błagalnymi oczami abym mu dała chociaż mały kawałek. Nie złamałam się....
Pożegnałam się, serdecznie podziękowałam za gościnę i poszłam na dworzec.

Miasto wyglądało jak wymarte, wszędzie walało się pełno śmieci, na ryneczku jeszcze unosił się odór rozlanego piwska pomieszanego z szampanem.... Samochodów brak, ludzi również. Na dworcu czekała tylko jedna osoba. Pociąg przyjechał punktualnie. W Gdyni Głównej miałam mieć 5 min do Skmki, niestety przyjechała za szybko, albo osobowy miał opóźnienie.... Kolejna za godzinę, nic to!! Z buta ruszyłam w stronę Gdańska... Wsiadłam dopiero w Redłowie.

I tak oto zakończyła się moja przygoda Sylwestrowej Nocy!!! Na pewno nie raz ją jeszcze będę miło wspominać!
Teraz znów czeka mnie naprawa rowerku! Kugu chwilowo uziemiony:D

Pomyślności w 2010 roku!!!! Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:28.00Km teren:5.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Mówimy stanowcze DOŚĆ skrzypiącym napędom.....;)

Czwartek, 10 grudnia 2009 | dodano:10.12.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Skoro dużymi krokami zbliża się karnawał, czas trochę rozruszać nogi..... a rock&roll; jest do tego najlepszy;D


Dzisiaj po pracy o 18 wyruszyłam w stronę Gdyni odwiedzić koleżankę na jej nowo wynajmowanym mieszkaniu. Temperatury dalej są plusowe, jednak przeprosiłam w końcu się z kominiarką i rękawiczkami:D w końcu one nie gryzą....:)
Mały przystanek nad morzem chwila wyciszenia, i dalej w drogę....
W Sopocie kolejny przystanek na zdjęcie....

Dom zdrojowy - Sopot © kuguar

Dalej w drogę...
Zdziwiłam się ponieważ przez całą drogę do Gdyni nie czułam zimna, zmarzłam dopiero w trochę wyziębionym mieszkaniu u koleżanki, mury nie zdążyły się jeszcze nagrzać ehhh;) później w drodze powrotnej nie mogłam się rozgrzać, dopiero w Sopocie jako tako przeszły dreszcze....
Wizyta generalnie na plus, sądzę że będzie ich więcej.....:)

Średnia dzisiaj wyjątkowo niska, jakoś nie miałam sił mocniej cisnąć, męczący dzień w pracy a i napęd doprowadzał mnie do szału. Za to mogłam na spokojnie przynajmniej przyjrzeć się jak są przystrojone budynki i ulice, duch świąt opanował Trójmiasto:)

Co do napędu to jutro czas zakupić nowy suport i operacja pod kryptonimem ,,Zgrzyt i chrobot" czas rozpocząć. Nie będzie to takie proste, ale mam nadzieje że już w przyszłym tygodniu Kugu będzie jak nowo narodzony......

Pozdrower!
Dane wycieczki:
Km:36.73Km teren:0.00 Czas:02:16km/h:16.20
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Odstresowywacz....

Wtorek, 8 grudnia 2009 | dodano:08.12.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu, z humorem
Miało być coś z repertuaru PF ale zmiana planów, chyba mam słabość do gitarek, słyszycie ten basik..... jak zwykle proszę o nastawienie odpowiednio głośników...


Dzisiaj bez rewelacji, późnym popołudniem szybki wyjazd, tak aby się zmęczyć, trochę pomyśleć nad tym i owym, ogólnie przewietrzenie głowy.....
Kilka minut postoju nad morzem, dzisiaj wyjątkowo spokojne, delikatne fale, szum. I nawet było widać dno. Do szczęścia brakowało mi gwiazd na niebie, ale za wczesna godzina, może następnym razem.....

Na koniec przeczytany ostatnio dowcip który rozłożył mnie na łopatki, leżałam i płakałam ze śmiechu:D:D

-,,Wiesz Kochanie, podobają mi się w Tobie najbardziej 3 rzeczy." - mówi mąż do żony.
-,,Tak! Jakie?" - pyta zalotnie żona.
- ,,Podbródek" - bez zawahania odpowiada mąż!


I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim dobrej nocy!!!
Pozdrower
Dane wycieczki:
Km:25.90Km teren:0.00 Czas:01:03km/h:24.67
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Pierwszy raz w grudniu....;)

Sobota, 5 grudnia 2009 | dodano:06.12.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, Landryna, samotnie
Głośniki proszę na maxa naprawdę warto.... Tym razem wokalista ma odpowiedni pazur w głosie hihi;)


Będąc w domu postanowiłam odświeżyć znajomość z starym, poczciwym góralem – w końcu to moja pierwsza miłość. A jak przysłowie mówi: stara miłość nie rdzewieje. Różnie go nazywam: Żółta Landrynka, Żółty Przecinak. Jest to mój pierwszy rower, na który odkładałam dłuższy czas z kieszonkowych odmawiając sobie innych przyjemności…. czekolady i lizaków hi hi. Ale później co za radość. Zobaczyłam go w sklepie na wystawie i wiedziałam, że muszę go mieć, typowy przykład miłości od pierwszego wejrzenia. Te rogi, kolor, geometria ramy ….;) i tak jesteśmy już razem od ’97 i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

A po dzisiejszym dniu przybyło mu jeszcze jedno określenie: Żółty Czołg. Wcześniej jakoś nie zauważałam jego wagi - nie przeszkadzała mi ona. Jazda na Landrynie sprawiała mi zawsze przyjemność, a te 20kg w niczym mi nie przeszkadzało - o zgrozo, co za zaślepienie;)

Jednak po miesiącu ,,śmigania" na ostrym dzisiejsze spotkanie z Landryną było wręcz komiczne.

Pierwsza myśl: jeny jaki ten rower duży, a opony wielgaśne!! (2" robią swoje) Ale to jeszcze nic. Przyzwyczajona do wagi Kugu, przy podnoszeniu w taki sam sposób chciałam podejść do Landryny. Jednym paluszkiem nie dało sie.... kurde z czego on jest - z ołowiu.....:D Jak ja mogłam wcześniej tego nie widzieć:)
W końcu wyprowadziłam go na zewnątrz.
Landryna © kuguar

Musiałam jeszcze tylko podpompować koła. Przy pracy towarzyszył mi Bonifacy i pilnował czy dobrze mi idzie:D


Planu trasy jako takiego nie miałam ułożonego, chciałam na spokojnie przejechać się po okolicy i rozprostować kości. Z Gda nawet nie wzięłam ubrań na rower, tym bardziej była to przejażdżka ,,niedzielna” spokojnym tempem. Aparat schowałam do torby i mogłam ruszać;)


Głównym celem wyprawy było zobaczenie jak idą prace nad obwodnicą Słupska – skrzywienie zawodowe, nawet w weekend nie robię sobie odpoczynku od spraw branżowych – ale co ja poradzę, że to mnie kręci… hi hi;)
W oddali majaczy walec. Do tego aby droga była równa jak stół, drogowcy jeszcze trochę będą musieli nad nią popracować.


A to już Landryna na tle mostu – rok temu było widać jeszcze gołe zbrojenie, jak znajdę zdjęcie to zamieszczę dla porównania.

Kolejne widoki z placu budowy……..

Szara, bura droga krajowa nr 6;D

Landryna gdzieś na trasie;D


Niedaleko znajduje się stadnina, nie mogłam tam nie zajechać. Miałam to szczęście, że po wybiegach chodziło trochę koni, ale tylko jeden okazał się na tyle śmiały aby podejść bliżej. Zasłużył sobie tym na zdjęcie. Fakt, że wtulał uszy, czyli jednak coś mu nie odpowiadało…..


Pojechałam dalej przez wioski. Niestety brak zdjęć…. Akumulatorki padły z wrażenia, takie piękne widoki się roztaczały… Później szybki powrót aby zdążyć jeszcze zrobić dla taty obiad.

A teraz kilka spostrzeżeń: Ostre kontra Landryna:D
- Złapałam się na tym, że i tak całą drogę pedałowałam, nawyk zrobił swoje…
- Ani razu nie stanęłam na pedałach jadąc z górki – a czego mi niby tak bardzo brakowało na samym początku jeżdżąc na OK…
- waga górala to zdecydowanie za dużo – czułam jak siła którą daję z siebie jest marnotrawiona przez te szerokie opony i ogólnie na rozbujanie Landryny. Ale trening dla nóg niezły – teraz już wiem dlaczego ,,w miarę” zniosłam przełożenie w ostrym…;)
- Łapałam się na tym, że chciałam hamować nogami i w tym momencie rozczarowanie - rower jedzie dalej z tą samą prędkością… mało brakło nie wjechałabym przez to w spacerującą parę, w porę jednak chwyciłam za hamulec….. O zgrozo co by było jakby mnie zawiódł, wolę o tym nie myśleć….
- brakowało mi tej zwinności w rowerze, zwrotności i oczywiście przyspieszenia……
- jednak po takich drogach jak kocie łby, błoto, korzenie Landryna jest niezastąpiona, może nie ma amorków ale i tak komfort jazdy był dobry…

Nie pozostaje mi nic innego jak Landrynę przywieść do Gdańska..... ale może to dopiero na wiosnę;)
Pozdrawiam tu zaglądających..... Pozdrawia również Kaprys...
Dane wycieczki:
Km:17.50Km teren:8.00 Czas:01:20km/h:13.12
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Żółta Landryna

Niedzielnie...........

Niedziela, 29 listopada 2009 | dodano:29.11.2009Kategoria samotnie, 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Dance with me?


Dopiero pod wieczór znalazłam chwilę czasu na to aby wyskoczyć na rower. :) Najpierw do koleżanki oddać jej jedną rzecz a później na stałą trasę trochę pocisnąć:D

Nie wiem jak to jest z Wami, ale złapałam się ostatnio na jednej rzeczy. Jadąc ścieżkami rowerowymi generalnie dzwonię na intruzów którzy nie są na rowerach, jednak wyjątkiem są pary, młodych, starszych osób to już nie ważne.... Co oni są winni, że nie myślą o bożym świecie i żyją w innym wymiarze! Po prostu wymijam ich i jadę dalej....

Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:18.20Km teren:0.00 Czas:00:44km/h:24.82
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Sobieszewo podejście drugie.............:)

Sobota, 28 listopada 2009 | dodano:28.11.2009Kategoria samotnie, 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Dzisiaj z zapomnianej i totalnie zakurzonej półki muzyka, czy ktoś pamięta tego pana:


Z rana pożywne śniadanie, aby mieć siły na wyjazd. Słonce w okno ładnie świeciło;)
Baterie do aparatu naładowane, karta ze zbędnych zdjęć wyczyszczona - czyli nic nie powinno mnie dzisiaj powstrzymać.
Wyjechałam z małym opóźnieniem ale przecież przede mną cały dzień, gdzie się mam spieszyć.

Kilka fotek na początek:D Gdzie nie spojrzałam w słońcu każda część Gdańska wydawała się godna uwagi i prosiła się po prostu o zdjęcie.





Była Stocznia w Gdańsku © kuguar

Metalowa architektura © kuguar



Robiąc zdjęcie nie zauważyłam grupki trzech panów, którzy chyba nie byli zbytnio zadowoleni, że znajdują się w kadrze. Na szczęście tylko poburczeli coś pod nosem i sobie poszli. Czemu ludzie od razu myślą, że to specjalnie im tylko robi się foty....



Gdy opuszczałam już centrum Gdańska - telefon.... jak nigdy miałam głos włączony - dzwoni kuzynka. Zachorował jej synek Piotruś. Prosiła mnie o opiekę nad nim przez sobotę ponieważ mają ważne spotkanie, którego nie mogą opuścić. Nie odmówiłam:) Sobieszewo nie ucieknie:)
A to już piesek zauważony w drodze powrotnej, cierpliwie czekający na swojego właściciela.....

Teraz Piotruś śpi, a ja buszuję po necie......;]

Pozdrower!
Dane wycieczki:
Km:8.00Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

To tu, to tam!

Piątek, 27 listopada 2009 | dodano:27.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Tym razem trochę spokojniej, muzyka z przepięknego filmu....



Miałam dzisiaj nigdzie się nie ruszać ale jak zawsze plany jedno a życie drugie. Po południu przyszła siostra na obiad:D Później postanowiłam ją odprowadzić, jednak w dwójkę to zawsze raźniej..... uciekać:D
Przechodziłyśmy przez tereny uczelni, nie mogłam odmówić sobie tego zdjęcia.....
Kugu na studiach! © kuguar

Gdy odstawiłam siostrę bezpiecznie do Akademika podjechałam do Adama przehandlować mu sztycę, która do mojego roweru okazała się za duża:(( a była taka ładna, co za tłuczek na aukcji nawet nie umiał dobrze opisać przedmiotu który sprzedawał. Ale już mi złość przeszła.
Później pędem na umówione spotkanie do koleżanki gdzie czekała mnie super niespodzianka!
Trochę u niej zabawiłam i powrót do domu.

Straty po dzisiejszym wyjeździe:
Dziura w najulubieńszych spodniach, głupia śruba pod siodełkiem raptem zaczęła haczyć i nim to zauważyłam było po sprawie. Ale co tam przynajmniej sobie jakąś śmieszną łatę na spodniach przyszyję;)

Grudzień się zbliża, czas otworzyć sezon łyżwiarski:D:D to dopiero będzie zabawa!!

Pozdrower!
Dane wycieczki:
Km:18.00Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Urodziny Rudej............;]

Czwartek, 26 listopada 2009 | dodano:26.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Cały dzień dzisiaj chodził za mną ten utwór, teraz niech pochodzi trochę za Wami:


Po pracy chwila na zapakowanie prezentu, wyczyszczenie roweru z wczorajszego piasku który obsechł przez noc (sporo się go uzbierało) i w trasę. Fakt nie było daleko, po drodze zajechałam na stację pod pompować koła i prosto do Ani!

Chwila!! Tylko się uczeszę do zdjęcia......:) © kuguar

Nie ma to jak spotkanie ze znajomymi ze studiów i powspominanie ,,dawnych" czasów, bezcenne hihi, a za resztę zapłacisz kartą MC:D

pozdrower!
.
Dane wycieczki:
Km:5.50Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Środowe kręcenie....:)

Środa, 25 listopada 2009 | dodano:25.11.2009Kategoria 0.00 - 49.99 km, po 3M, W szponach Kugu
Odświeżyłam ostatnio starą listę i znalazłam taką perełkę - czasy rycerskie, kodeksy, damy serca, pojedynki, bitwy - to dopiero były ciekawe czasy!


W pracy dzisiaj jakoś od 12 zamulałam;/ Plan na popołudnie - oczywiście rower!
W drodze do domu miałam okazję być świadkiem ciekawego dialogu pomiędzy dwoma Panami wracającymi z pracy, średnia wieku około 50 lat.
- To jak idziesz ze mną na piwo?? - Zapytał niższy?
- Nie, dzisiaj nie mogę, muszę wracać do domu.
- Oj tylko na jedno!
- Naprawdę nie mogę.
- Nie fanzol głupot tylko chodź! - Nalegał ciągle. - Przecież Twoja Stara i tak się nie dowie.
- Tego nie wiesz!
- Ale przecież Cię nie zbije jak wrócisz trochę później!
- No właśnie tego NIGDY nie jestem pewien.
I Panowie się rozeszli - niższy poszedł na piwo do pubu a wyższy spuścił głowę i podreptał na autobus. Uśmiałam się w duchu z całej tej rozmowy. Zastanawiająca jest pozycja żony..... hihih:)

Szybki obiad i na rower! Dzisiejszy plan - przekręcić chociaż 40 km ale niestety nie udało się.
Jadąc ścieżką rowerową przez Hallera mało brakło abym miała spotkania pierwsze stopnia z grupką trzech młodych robotników wychodzących z budowy. Ich szczęście, że się zatrzymali w porę:D
Jeden mówi do drugiego:
- Patrz jaki ,,Szybkostrzał"! <Nie powiem fajne określenie:D>
- Oj głupi jesteś, to ostre koło!

Więcej z rozmowy nie dosłyszałam, pojechałam dalej.
Tak jak w piątek chciałam trochę pocisnąć ze średnią. Niestety w połowie planowanego dystansu na trasie wysiadło oświetlenie i zamiast skupiać się na szybkim pedałowaniu musiałam uważać aby nie wjechać na nieoświetlonego rowerzystę albo niedzielnego biegacza..... i tak skończył się mój dzisiejszy wypad zrobieniem połowy normy.

Baterie w aparacie wystarczyły tylko na jedno zdjęcie.


Pozdrower!!!
Dane wycieczki:
Km:25.00Km teren:0.00 Czas:01:04km/h:23.44
Pr. maks.:33.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kugu - ostre koło

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl